Limit 30 km/h wywołał w Paryżu kompletny chaos. Pojawiła się nowa konkurencja [WIDEO]

Oto, jak można przekroczyć w Paryżu dozwoloną prędkość. Foto: YT/screen
Oto, jak można przekroczyć w Paryżu dozwoloną prędkość. Foto: YT/screen
REKLAMA
Tego się można było spodziewać. Eksperymenty ekipy socjalistycznej mer Anne Hidalgo z wprowadzeniem limitu szybkości 30 km/h w niemal całym mieście, doprowadziły do chaosu. Takie ograniczenie obowiązuje od 30 sierpnia.

Tymczasem Francuzi wrócili z wakacji i po tygodniu od wejścia w życie tego limitu, nowe zasady są dość powszechnie krytykowane. We francuskiej stolicy miała już nawet miejsce pierwsza manifestacja zorganizowana we wschodnim Paryżu przez stowarzyszenie „Rouler libre”.

Na razie nie przyciągnęła wielu uczestników, ale z dnia na dzień wrogów nowych rozwiązań przybywa.

REKLAMA

Francuzi mają wiele powodów do protestu, ale teraz przybył im jeszcze jeden. Niepokoją się także kierowcy w innych miastach, którzy spodziewają się, że przykład Paryża będzie zaraźliwy. Ślimacza jazda i korki wywołują liczne konflikty pomiędzy podenerwowanymi kierowcami. Słychać klaksony i przekleństwa. Doszło nawet do bójek.

Taksówkarze skarżą się, że klienci mają pretensje o zbyt wolną jazdę.

Stowarzyszenie Les Nouveaux Taxis Parisiens oceniło już konsekwencje ograniczenia szybkości dla ich profesji: „W ciągu dnia wszystkie przejazdy wydłużają się o 50%. 20-minutowy kurs rozciąga się do 33 minut. Prosimy władze publiczne o zmianę naszych taryf, tak by taksówkarze, ale i klienci tracili niepotrzebnie pieniędzy”.

W nocy 30 km/h zamienia się w pułapkę. Trudno utrzymać taką szybkość przy pustych ulicach. Na razie radarów jest mało, ale kierowcy obawiają się, że kiedy ich przybędzie, szybko stracą swoje punkty.

Niezadowoleni są kurierzy. Dostarczanie przesyłek wydłuża się. Nawet instruktorzy szkół nauki jazdy zgłaszają pretensje, czy ich uczniowie wyszkoleni w Paryżu na 30 km/h dadzą sobie radę gdzie indziej?

Na razie pojawiła się nowa „konkurencja”, w której stołeczni biegacze dodatkowo wkurzają stołecznych kierowców:

Źródło: Le Figaro

REKLAMA