Ruszyły ćwiczenia „Zapad 2021”. Moskwa chce wstrząsnąć NATO?

Ćwiczenia wojskowe Zapad mają wieloletnią tradycję. (Zdj. PAP/Leszek Szymański)
Ćwiczenia wojskowe Zapad mają wieloletnią tradycję. (Zdj. PAP/Leszek Szymański)

Łącznie w manewrach „Zapad” może brać udział do 200 tys. żołnierzy, 80 samolotów i śmigłowców, do 800 sztuk sprzętu wojskowego. Rosja prowadzi od piątku 10 września duże ćwiczenia wojskowe na Białorusi, a Sojusz Atlantycki obiecuje zachować czujność.

Francuski dziennik „Le Figaro” łączy z tymi manewrami wprowadzenie stanu wyjątkowego na wschodnich rubieżach Polski, ale dodaje, że „w polskiej agendzie politycznej ćwiczenie katalizuje wszelkie fantazje”.
Francuzi zauważają jednak, że trwające do 16 września manewry koncentrują się w pobliżu granic NATO i mają „wyjątkową” skalę, znacznie większą niż edycja tych ćwiczeń z 2017 r. (od 60 000 do 70 000 żołnierzy, według zachodnich obserwatorów).

„Le Figaro” widzi w tym jednak bardziej „potrząsanie przeciwnikami” przed wyborami parlamentarnymi w Rosji planowanymi od 17 do 19 września. To stała taktyka Putina. Francuzi przypominają, że lekceważyć manewrów nie można, bo w 2014 r. ruchy wojsk stanowiły preludium do inwazji na Krym. „Oczywiście nie będzie tak w przypadku Polski” – zaraz uspokajają czytelników.

„Manewry wojskowe są częścią dialogu strategicznego”. Chodzi o zaimponowanie lepszym sprzętem, zmuszenie przeciwnika do ruchu. W tym tygodniu nad granicę z Białorusią przyleciały samoloty zwiadowcze NATO, uruchomiono też dodatkowy wywiad satelitarny.

Rosja kpi i deklaruje, że w ćwiczeniach bierze udział „mniej niż 13 000 żołnierzy”, co zwalnia ją od przyjmowania na zasadzie zobowiązań wiedeńskich zewnętrznych obserwatorów OBWE. „Rzeczywistość jest taka, że od zakończenia zimnej wojny, Rosja nigdy nie otworzyła ćwiczeń dla inspekcji. Teraz też będziemy czujni” – zapowiedział na początku września sekretarz generalny Sojuszu Atlantyckiego Jens Stoltenberg.

W 2017 roku ćwiczenia „Zapad” miały charakter operacji antyterrorystycznych. W tym roku ćwiczą scenariusz agresji zewnętrznej prowadzonej przez zachodni sojusz, w tym odpór dla republiki Polarnej (RP). Pierwsza część ćwiczenia, na terenie Białorusi, ma być testem „obrony” i „odpowiedzi”. Druga faza potrwa cztery dni i będą ćwiczyć „kontrofensywę i odzyskiwanie utraconych terytoriów”, ale już na terytorium Rosji.

Źródło: Le Figaro

10 KOMENTARZE

  1. Czułbym się bezpieczniej gdyby nasze Wojsko brało teraz udział w ćwiczeniach „Zachód” np. w pobliżu niemieckiej granicy, niż w sytuacji gdy jesteśmy obserwatorami tych ćwiczeń będąc w papierowo-egzotycznm sojuszu…

  2. Przeciez Kacapy dobrze wiedza, ze Yankesi w ucieczce zostawia nam caly sprzet. Pozytku i tak z tego nie beda mieli zadnego, bo szczegoly nam ofiarowanego amerykanskiego „uzbrojenia” byly im juz znane przeszlo 20 lat temu.
    ps.
    Teraz mozemy spodziewac sie efektow idiotycznej „przyjazni” i chyba bedzie lepiej, jak od nowa zaczniemy sie uczyc wywijania szabelkami.

  3. Krymu nie zajmą bo zajęty.
    Ale potencjał widać, z Białorusi już nie wyjdą, to ich strefa wpływów, zgodnie z umowami międzynarodowymi.
    Pozostaje jeszcze upadłe państwo u kraja, ciekawe, wezmą pod opiekę na razie tylko do Donu czy od razu całość? oczywiście w zgodzie z międzynarodowymi układami o strefach wpływów?

  4. Już zaatakowali Polskę czy jeszcze nie, bo chwilowo za granica jestem. Może odtworzą Rzeczpospolita Obojga Narodów, tylko po jakiego grzyba ta ruska zaraza?

  5. ćwiczenia obejmują 13K sołdatów gdyby obejmowały tyle ile napisaliście to trzeba by je zgłosić i musieli by być obserwatorzy wiec to po prostu bujda i propaganda kremla

Comments are closed.