Beatyfikacja Prymasa Tysiąclecia. Droga Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Warszawa 14.06.1979. Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński podczas uroczystości Bożego Ciała na ulicy Krakowskie Przedmieście. Foto: PAP/Andrzej Kossobudzki Orłowski
Warszawa 14.06.1979. Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński podczas uroczystości Bożego Ciała na ulicy Krakowskie Przedmieście. Foto: PAP/Andrzej Kossobudzki Orłowski
Prenumerata NCZ! z prezentem
W dziejach Polski był jako Prymas chyba ostatnim wielkim i niekwestionowanym autorytetem. W ocenach historycznych zawsze warto pamiętać, że podmiotem Jego troski był chrześcijański Naród. Był nie tylko wybitnym przywódcą duchowym, ale i mężem stanu, mężem opatrznościowym Polaków na długie lata komunizmu.

Urodził się w 3 sierpnia 1901 r. w miejscowości Zuzela nad Bugiem. Pochodził z rodziny wywodzącej się z drobnej szlachty. Jego dziadek za udział w Powstaniu Styczniowym został karnie wysiedlony z Podlasia i zamieszkał we wsi Kamieńczyk koło Radzymina. Ojciec został organistą i osiedlił się w Zuzeli.

Stefan Wyszyński, po ukończeniu gimnazjum w Warszawie i Łomży wstąpił do Seminarium Duchownego we Włocławku. Tam 3 sierpnia 1924 r. został wyświęcony na kapłana. Mszę prymicyjną odprawił na Jasnej Górze. Chorował na płuca. Dopiero pod koniec 1924 r. został wikariuszem w jednej z parafii we Włocławku.

Rok później rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Tam zaprzyjaźnił się z ks. Władysławem Korniłowiczem, który później służył w ośrodku dla niewidomych w Laskach koło Warszawy. W 1929 r. Wyszyński podróżował po krajach Europy Zachodniej i zapoznawał się z działalnością tamtejszych organizacji katolickich.

Po powrocie został profesorem prawa kanonicznego i socjologii w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku. W 1932 r. został redaktorem naczelnym „Ateneum Kapłańskiego”. Angażował się w wiele inicjatyw społecznych, które zaowocowały w 1937 r. powołaniem przez prymasa Augusta Hlonda do Rady Społecznej przy Prymasie Polski.

W ostatnim przedwojennym numerze „Ateneum Kapłańskiego” opublikował artykuł poświęcony zbrodniom reżimu nazistowskiego w Niemczech. W obawie przed aresztowaniem wyjechał z włączonego bezpośrednio do Rzeszy Włocławka. Do czerwca 1940 r. ukrywał się u rodziny koło Warki. T

W październiku 1941 r. krótko przebywał w klasztorze urszulanek w Zakopanem. Tam został aresztowany przez gestapo. Nie został rozpoznany i po kilku dniach pojechał do Lasek. Jeszcze przed wybuchem Powstania Warszawskiego powstał tam szpital polowy dla żołnierzy Armii Krajowej. Ks. Stefan Wyszyński został jego kapelanem. Trafiali do niego powstańcy ranni w walkach na warszawskim Żoliborzu i potyczkach w Puszczy Kampinoskiej.

W lutym 1945 r. został rektorem odrodzonego Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku. W marcu 1946 r. mianowany został biskupem lubelskim, a sakrę biskupią przyjął 12 maja na Jasnej Górze. Początkowo odmówił przyjęcia tej godności, ale został przekonany przez prymasa Hlonda. W swoim herbie biskupim umieścił słowa „Soli Deo” („Bogu Jedynemu”).

Po śmierci Hlonda w 1948 r., zgodnie z jego testamentem, został mianowany arcybiskupem gnieźnieńskim i warszawskim oraz Prymasem Polski. Do przyjęcia tej funkcji przekonały go wola poprzednika oraz rozmowa z arcybiskupem krakowskim, kard. Adamem Sapiehą. Ingres do katedry gnieźnieńskiej odbył 2 lutego 1949 r.

Tuż po objęciu przez Stefana Wyszyńskiego godności prymasa władze komunistyczne przystąpiły do zmasowanych represji wobec Kościoła. W marcu 1950 r. ogłoszony został dekret o przejęciu dóbr kościelnych. Prymas, wbrew stanowisku Stolicy Apostolskiej, zdecydował się na zawarcie umowy z władzami. W kwietniu 1950 r. doszło do podpisania porozumienia regulującego stosunki państwo-Kościół. Rząd gwarantował m.in. nauczanie religii w szkołach oraz istnienie KUL-u oraz wydziałów teologicznych w Krakowie i Warszawie; Kościół zobowiązał się wezwać duchowieństwo do poszanowania władzy i do współpracy nad odbudową kraju i popierać wszelkie wysiłki zmierzające do utrwalenia pokoju. Porozumienie było ze strony Kościoła bardzo daleko idącym kompromisem, a prymas poddany został ostrej krytyce. Dało to jednak Kościołowi kilka lat na przetrwanie najgorszych lat stalinizmu.

20 stycznia 1951 r. aresztowany został biskup kielecki Czesław Kaczmarek. Po brutalnym śledztwie oskarżono go m.in. o szpiegostwo i kolaborację z okupantami niemieckimi. W tym samym miesiącu reżim odsunął od sprawowania funkcji administratorów apostolskich na Ziemiach Odzyskanych i powołał na ich miejsce wiernych sobie wikariuszy.

12 stycznia 1953 r. Ojciec św. Pius XII postanowił wzmocnić pozycję Prymasa i włączył Wyszyńskiego do Kolegium Kardynalskiego. Władze nie wydały zgody na wyjazd prymasa do Rzymu i odbiór kapelusza kardynalskiego. 9 lutego 1953 r. komuniści ogłosili dekret Rady Państwa o obsadzaniu stanowisk kościelnych jedynie za zgodą władz.

Wobec jawnej ingerencji w wewnętrzne życie Kościoła i zasady obsadzania stanowisk biskupi polscy wystosowali list będący odpowiedzią na politykę rządu. Znalazły się w nim słynne słowa: „Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus!” (Nie pozwalamy).

We wrześniu 1953 r., Biuro Polityczne PZPR podjęło decyzję o zakazaniu kapłanowi „wykonywania funkcji wynikających z piastowanych przezeń dotąd stanowisk kościelnych” oraz internowaniu go w miejscu odosobnienia. Zgodę na wydanie tego postanowienia wydał Kreml.

25 września o godz. 22. prymas Wyszyński został aresztowany w Domu Arcybiskupów Warszawskich przy ul. Miodowej. Kolejne trzy lata spędził w miejscach internowania w: Rywałdzie (przez tydzień), Stoczku Warmińskim (ponad rok), Prudniku i Komańczy (tam dysponował największą swobodą i nie był bezpośrednio nadzorowany przez bezpiekę).

Podczas internowania opracował program odnowy życia religijnego w Polsce, zawarty w idei Jasnogórskich Ślubów Narodu. 8 grudnia 1953 r. dokonał aktu całkowitego zawierzenia się Matce Bożej. Przygotował także założenia Wielkiej Nowenny przed obchodami Tysiąclecia Chrztu Polski. Ważnym elementem Nowenny była peregrynacja kopii Obrazu Jasnogórskiego po parafiach w całej Polsce. Władze reagowały na peregrynację szykanami.

16 maja 1956 r. w Komańczy zapisał ostateczną formułę Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. W tym czasie na Jasnej Górze trwały przygotowania do wielkiej uroczystości w trzechsetną rocznicę Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza. 26 sierpnia do Częstochowy przybył milion wiernych. Na pustym tronie prymasowskim spoczywała wiązanka kwiatów.

26 października 1956 r. na fali „odwilży” Prymas został uwolniony. Kard. Wyszyński wymusił na władzy pewne swobody działalności Kościoła, w tym możliwości nieskrępowanego obsadzania stanowisk kościelnych. Dwa dni później powrócił do Warszawy.

„Droga, przez którą przeszedł Kościół i naród, była ciężka i bolesna. Ale przebrnęliśmy przez nią w cierpliwości” – napisał w liście do wiernych. Na wieść o jego powrocie do stolicy pod Domem Arcybiskupów zebrały się tłumy wiernych. 3 maja 1957 r. rozpoczęła się Wielka Nowenna. Była to zdecydowana odpowiedź na ideologię marksistowską i moralne odrodzenie społeczeństwa.

„Dziewięcioletnie przygotowanie do Milenium winno całą Polskę przeobrazić wewnętrznie. Los komunizmu rozstrzygnie się w Polsce. Jak Polska się uchrześcijani, stanie się wielką siłą moralną, komunizm sam przez się upadnie. Losy komunizmu rozstrzygną się nie w Rosji, lecz w Polsce, przez jej katolicyzm. Polska pokaże całemu światu, jak się brać do komunizmu, i cały świat będzie jej wdzięczny za to” –powiedział na spotkaniu z duchownymi archidiecezji warszawskiej we wrześniu 1957 r.

W 1965 r. Episkopat Polski pod kierunkiem prymasa wystosował słynne orędzie do biskupów niemieckich, wzywające do pojednania. Ostre reakcje władz PRL wywołały słowa: „Udzielamy przebaczenia i prosimy o przebaczenie”.

Po tragicznych wypadkach grudniowych na Wybrzeżu w 1970 r. mówił: „Wasz ból jest naszym wspólnym bólem. Gdybym mógł w poczuciu sprawiedliwości i ładu wziąć na siebie odpowiedzialność za to, co się ostatnio stało w Polsce, wziąłbym jak najchętniej. Bo w narodzie musi być ofiara okupująca winy narodu”.

Brał udział w dwóch konklawe roku 1978. Po wyborze Jana Pawła II na placu św. Piotra doszło do pamiętnej sceny złożenia hołdu nowemu papieżowi, w czasie której zwierzchnik Kościoła uklęknął przed prymasem. Wyszyński był jednym z twórców programu pielgrzymki Jana Pawła II, która odbyła się już w czerwcu 1979 r. W spotkaniach z Ojcem Świętym wzięło udział ok. 13 mln Polaków.

26 sierpnia 1980 r. na Jasnej Górze wygłosił homilię, która była przyjęta dość krytycznie. Wzywał do pewnej ostrożności: „uważam, że czasami niewiele trzeba wymagać, byleby w Polsce zapanował ład. Tym więcej, że żądania mogą być słuszne i na ogół są słuszne, ale nigdy nie jest tak, aby mogły być spełnione od razu, dziś. Ich wykonanie musi być rozłożone na raty. Trzeba więc rozmawiać: w pierwszym rzucie wykonamy żądania, które mają podstawowe znaczenie, w drugim rzucie następne. Takie jest prawo życia codziennego”.

Znał komunistów i obawiał się ich reakcji na radykalne działania w trosce o substancję narodową. 13 grudnia jego analizę potwierdził.

Prymas Tysiąclecia zmarł 28 maja 1981 r. w Domu Arcybiskupów Warszawskich na raka. Jego pogrzeb stał się ogólnonarodową manifestacją. Od 28 do 31 maja obowiązywała żałoba narodowa. Został pochowany w warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela, w krypcie biskupów warszawskich. Od 1 czerwca 1987 r. spoczywa w bocznej kaplicy archikatedry, sąsiadującej z miejscem spoczynku jego poprzednika, prymasa Augusta Hlonda.

Źródło: PAP

11 KOMENTARZE

  1. Ma szczęście świętej pamięci Prymas Wyszyński, że nie żyje. Gdyby żył, to lewactwo antyszczepskie by go lżyło wulgarnie i nienawistnie za wspieranie szczepień, tak samo jak dziś lży Papieża, przewodniczącego KEP arcybiskupa Gądeckiego, a nawet szeregowych księży ofiarnie organizujących punkty szczepień

    • Ty nawet Boga się nie boisz…
      Tak kiedyś się mówiło, ale Ty tego nie rozumiesz.
      Na Twoje przełożę: swoją matkę też byś sprzedał.

      Nie lżę na papieża czy biskupów, lecz ubolewam nad ich postawą i krytykuję ją – nie wolno zachęcać do czegoś, co niesie ze sobą poważne ryzyko utraty zdrowia lub nawet śmierci. Mamy już dużo przypadków, które to potwierdzają. Są to preparaty nieprzebadane i to jest karygodne, co hierarchowie robią.

    • Napiszę więcej – ponieważ to nawoływanie jest grzechem przeciw V. Przykazaniu, to nie obowiązuje domniemane posłuszeństwo.
      Inne argumenty są równie ważne, ale odwołuję się do podstawowego.
      Jedyną mądrą zachętą mogłoby być: „Proszę to w sumieniu swoim rozważyć”.

  2. Wspaniały, niezłomny człowiek, oby pojawił się w Polsce kapłan na miarę wielkiego poprzednika, bo na razie to mamy kolejne miernoty wikłajace się w układy.

    • Zgadzam się. Brakuje prawdziwego przywódcy duchowego narodu, a już go potrzebujemy i będziemy potrzebowali jeszcze bardziej.
      Dziś można śmiało o tym pogadać z bł. Stefanem Wyszyńskim, a nawet mu tę sprawę całkowicie powierzyć. Trzeba się modlić.

      • Boli strasznie odbyt wiecznie strapionych Polaków-nie-katolików. Przy latte i croissant przeczytałem właśnie tekst o Kardynale w szczekaczce Sorosa itp,i sam tekst banalny,ale okraszony-uwaga!-14 linkami o Żydach,hehe.

  3. Pamietam dobrze kazanie
    kardynała Wyszynskiego 26.VIII 1980 w Czestochowie, rezimowe media puszczaly fragmenty
    pokazujace, ze prymas wzywa do zaprzestania strajkow. Slyszalem, ze to kazanie to byla
    manipulacja abp Bronisława Dąbrowskiego, ktory mial byc tajnym współpracownikiem sb
    i albo wykonaywal polecenie oficera prowadzacego albo sie wykazal nadgorliwoscia.

  4. Kard. Wyszyński był w porządku, co nie zmienia faktu, że w Kościele obserwujemy przyspieszającą inflację świętych i świątobliwych.
    Samych świętych mamy już ponad 10 000.

Comments are closed.