Eko-aktywiści urządzili głodówkę w Berlinie. Warzecha OSTRO: „Tu chodzi o nagrodę Darwina” [VIDEO]

Eko-aktywiści urządzili głodówkę w Berlinie/Fot. screen dw.com
Eko-aktywiści urządzili głodówkę w Berlinie/Fot. screen dw.com
Prenumerata Najwyższego Czasu!
Grupa aktywistów klimatycznych prowadzi strajk głodowy przed niemieckim Bundestagiem. Domagają się, by politycy podjęli działania zmierzające do walki z klimatem. Wszystko przez zbliżające się wybory. 

26 września w Niemczech odbędą się wybory parlamentarne. W związku z tym grupa młodych eko-aktywistów postanowiła rozpocząć głodówkę przed Bundestagiem. Ma to zwrócić uwagę polityków na rzekome zmiany klimatyczne.

Aktywiści nie przyjmują stałych posiłków od prawie dwóch tygodni. Twierdzą, że zdają sobie sprawę z ryzyka związanego z głodówką, ale uważają je za „mniejsze ryzyko” niż bezczynność polityków.

– Boję się codziennie odkąd jestem na strajku głodowym. Boję się konsekwencji medycznych i psychologicznych – mówiła jedna z aktywistek, Lina.

Aktywiści domagają się, by kandydaci na następcę Angeli Merkel na stanowisku kanclerza porozmawiali z nimi osobiście. Chcą też utworzenia społecznego organu doradczego w sprawie klimatu.

– Naprawdę powinnam siedzieć teraz w szkole i się uczyć. Ale uważam, że to jest o wiele bardziej istotne niż uczenie się czegoś na przyszłość, której prawdopodobnie nawet nie będę miała, jeśli sprawy będą dalej tak się toczyć – dodała Lina.

Do tej pory tylko kandydatka Partii Zielonych, Annalena Baerbock, rozmawiała z aktywistami – i to telefonicznie. Głodujący eko-aktywiści zapowiadają jednak, że nie odpuszczą, dopóki ich żądania nie zostaną spełnione.

Sprawę skomentował publicysta Łukasz Warzecha. „Już wiem – tu chodzi o nagrodę Darwina. Są już blisko sukcesu” – skwitował.

Źródła: dw.com/Twitter

13 KOMENTARZE

  1. Dwa tygodnie rzekomo nic nie je, a buźka pucołowata…
    Kiedy lewactwo antyszczepskie weźmie przykład z bratnich lewaków klimaciarskich i dla zdrowotności czasowo kalorie ograniczy?
    Klimaciara się boi o wydumane odległe powikłania klimatu, antyszczep też się boi odległych powikłań, tylko szczepionki.
    Doskonale się uzupełniają klimaciarze i antyszczepy, czyste lewactwo – straszenie swoimi urojeniami

    • Normalna reakcja prawicowa na szczypactwo – a szczypaj się jeśli chcesz, ale mnie nie zmuszaj.
      Normalna reakcja lewaków, czytaj marksistów kulturowych – musimy wszystkich zaszczypać.
      Znaczy szczypaki i klimaciarze w jednym stoją szeregu ideologicznie.

    • Buźka pucułowata, bo głoduje tylko w przerwach między posiłkami. I biedactwo musi się ograniczać do spożywania takich rzeczy, których nie można określić jako „stały posiłek”. Bulionik, zupa-krem są w porządku.

  2. Ekologizm wykorzystuje ten sam mechanizm psychologiczny jak w przeszłości wiele sekt religijnych.Zaczyna się od ogłoszenia nadchodzącego końca świata.Argumentem na poparcie jest powołanie się na aktualnie obowiązujący autorytet.Kiedyś manipulowano treścią biblii a obecnie manipuluje się nauką

  3. Czy każda z tych aktywistek (nie ważne czy eko czy lpg czy co ci komuniści tam teraz aktywizują) musi wyglądać tak samo? Te same okularki większe niż głowa, te same fryzury rodem z poprawczaka (ale to dobrze bo przynajmniej wszy łatwiej wyczesać), ten sam tępy wyraz twarzy i wzrok zbitego kundla. To samo nieokreślenie płci, ten sam aseksualny i odrzucający wygląd. Brrr…

  4. Hitler miał swoją Hitlerjugend. Organizacja postulowała tężyznę fizyczną, siłę woli oraz pilność w nauce i pracy. Wspierała młodzież w uprawianiu sportu oraz pożytecznych hobby.

    Merkel ma swoją Klimajungend, młodych ludzi całkowicie zmanipulowanych i pozbawionych nawet rudymentarnej wiedzy oraz wykształcenia.
    Pozbawionych wsparcia oraz motywacji do ich nabywania.

    Jak skończyło się historia Hitlerjugend, to wiemy.
    Jak skończy się historia Klimajugend, to nie chcę nawet wiedzieć.

  5. Ale czy są zaszczepieni? Jeżeli tak, to wszystko w porządku! Wszczepiony keczup pozwala czerpać energię do życia wprost z kosmosu!

Comments are closed.