Co dalej z Katalonią? Wznowiono negocjacje, ale szanse na porozumienie są minimalne

Katalonia chce odłączenia od Hiszpanii.
Katalonia chce odłączenia od Hiszpanii. (PAP/EPA)
Szanse na porozumienie rządu w Madrycie z władzami regionalnymi Katalonii i umiarkowanym separatystą Aragonèsem są minimalne. Zawieszone od półtora roku negocjacje między Madrytem a katalońskimi separatystami zostają jednak wznowione w środę 15 września.

To próba wyjścia z kryzysu po wstrząsach z 2017 roku i jawnej próbie secesji Katalonii. Lewicowy premier Pedro Sanchez osobiście udał się do Barcelony na rozmowy. Socjalistyczny szef rządu, od czasu dojścia do władzy w 2018 r., uczynił już sporo ustępstw dla regionu.

Jednak szanse na porozumienie są minimalne, ponieważ stanowiska rządu i regionalnej władzy umiarkowanego separatysty Pere Aragonèsa są przeciwstawne. Sanchez nie może się zgodzić na główne żądanie separatystów, czyli zorganizowanie referendum w sprawie samostanowienia. Byłby to koniec jego rządów.

Dlatego mówi, że referendum w sprawie samostanowienia „jest niezgodne z konstytucją”. Zgadza się jednak na głosowaniem Katalończyków w sprawie przyznania nowych uprawnień regionowi, który ma już m.in. własną policję.

Katalonia ma 7,8 mln mieszkańców. W 2017 roku regionalny rząd Carlesa Puigdemonta zorganizował referendum w sprawie samostanowienia, doszło do zamieszek i rozruchów. Hiszpański rząd, kierowany wówczas przez konserwatystów, przejął władzę nad regionem i aresztował przywódców secesji. Puigdemont uciekł za granicę. Dziewięciu skazanych w 2019 roku na kary więzienia, w czerwcu zostało ułaskawionych przez rząd Sancheza.

Negocjatorem ze strony Katalonii jest Lewicowa Partia Katalonii (ERC) Pere Aragonèsa. Sanchez siada z nim do negocjacji w zamian za poparcie swojego gabinetu w 2020 roku. W maju ubiegłego roku Pere Aragonès zastąpił na czele regionalnego rządu radykalnego niepodległościowca Quima Torrę.

ERC jest w konflikcie ze Zjednoczeniem dla Katalonii, formacją Carlesa Puigdemonta. Ta partia zdecydowała we wtorek 14 września o bojkocie rozmów.

Źródło: AFP/ Le Figaro