
„Polski Ład”, którym wszem i wobec szczyci się PiS, trafi w piątek pod obrady sejmowe. „Poprawiona” ustawa, wraz z uzasadnieniem, liczy aż 686 stron. Sposób procedowania rewolucji podatkowej krytykuje Sławomir Mentzen z Konfederacji.
Pierwsze czytanie ustawy odbędzie się w piątek rano, a jeszcze tego samego dnia trafi ona na komisję. Większość wątpi, czy politycy, którzy ustanowią prawo, w ogóle wczytają się w zawiłe i zapisane na 686 stronach zagadnienia.
„W trakcie debaty w Sejmie przedstawiciele klubów będą mieli całe kilka minut na odniesienie się do projektu mającego 686 stron, który jest największą od lat rewolucją podatkową. Jak myślicie, co z tego wyjdzie? Ile w środku będzie błędów? Ile nowych luk? Ile wrzutek zamówionych przez lobbystów? Podpowiadam: dużo” – nie ma wątpliwości Mentzen.
„Pewien jestem, że posłowie i posłanki poświęcają więcej czasu na zastanowienie się, jakie chcą kupić sobie spodnie, nie mówiąc już o zegarku czy samochodzie, niż poświęcą na analizę tych 686 stron zmian w podatkach. Zresztą, nawet gdyby zastanowili się chwilę nad projektem i go rzetelnie przeczytali, to i tak nic by z niego nie zrozumieli. Te 686 stron to nie jest powieść” – wskazuje Mentzen i zamieszcza fragment ustawy. Zaznacza, że tego typu zapisów jest znacznie więcej.

„Nie będzie normalnej dyskusji, nikt nie będzie miał czasu na wyłapanie i zgłoszenie błędów. Przyjdzie walec i przegłosuje co trzeba. Następnie przedsiębiorcy, których stać na doradców podatkowych skorzystają na znajdujących się tam lukach, a reszta zapłaci więcej” – pisze doktor ekonomii i doradca podatkowy.
„To nie będzie Nowy Ład. To będzie Stary Burdel. Inaczej się tego nie da określić” – gorzko podsumowuje Mentzen.