Koronawirus i śmierć/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
Koronawirus i śmierć/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
„Na skutek pandemii dla co najmniej 2 mln pacjentów zabrakło miejsca w systemie opieki zdrowotnej” – informuje poniedziałkowy „Dziennik Gazeta Prawna”. Wylicza też, że w 2020 roku wykonano niecałe 80 proc. świadczeń zdrowotnych w porównaniu do stanu z roku poprzedniego.

„DGP” pisze, że Polska po półtora roku pandemii znajduje się na drugim miejscu w Europie pod względem liczby nadmiarowych zgonów, czyli powyżej wieloletniej średniej. Jest ich prawie 140 tys.

„Dodatkowe zgony to oczywiście w głównej mierze efekt COVID-19. Ale nie tylko – również utrudnień w dostępie do lekarzy. Z danych NFZ jasno wynika: w 2020 roku udzielono o jedną piątą mniej świadczeń medycznych niż w poprzednim, niepandemicznym roku” – twierdzi gazeta.

– Niektórych zgonów na pewno można było uniknąć. Część pacjentów z własnej woli nie poszła do lekarza, ale część nie została po prostu dopuszczona do leczenia – twierdzą eksperci.

Michalkiewicz. The Movie

„Dane są jednoznaczne: pacjentów, którym w zeszłym roku nie zapewniono należytej opieki, można liczyć w milionach. Przykładowo w 2018 i 2019 roku do szpitali trafiało ponad 9 mln osób. W zeszłym roku było ich o ponad 2 mln mniej” – informuje „DGP”.

Sytuacja podobnie wygląda też w przypadku wizyt u specjalistów. „W poprzednich latach z ich pomocy korzystało średnio ok. 17,5 mln osób – rok temu było ich niewiele ponad 15 mln. Lekarze rodzinni, którzy zwykle przyjmowali 28,5 mln osób, w zeszłym roku również mieli o ok. 2 mln pacjentów mniej” – donosi dziennik.

Jak podkreśla gazeta, może być to jeden z istotnych czynników wpływających na ogromną liczbę nadmiarowych zgonów.

Polska w czołówce nadmiarowych zgonów

Z opublikowanych pod koniec tygodnia danych Eurostatu wynika, że Polska, Bułgaria i Czechy znalazły się w pierwszej trójce państw z największą liczbą nadmiarowych zgonów – w porównaniu ze średnią z ostatnich lat. W pierwszej dziesiątce znalazły się też Słowacja, Węgry, Słowenia czy Rumunia. Na drugim biegunie natomiast są Norwegia, Islandia i Dania.

Pandemiczny resort zdrowia zapowiedział, że niedługo przedstawi własną analizę przyczyn nadmiarowych zgonów. NFZ natomiast oświadczył, że – aby „odrobić” dług zdrowotny spowodowany lockdownem służby zdrowia – wprowadził nielimitowany dostęp do specjalistów, a także zwiększył nakłady na lecznictwo szpitalne.

Odmawiali przyjęcia do szpitala na potęgę

W ubiegłym roku sytuacja pod względem usług zdrowotnych była tragiczna, w dużej mierze z powodu mniemanej pandemii. Tylko od października do grudnia 2020 roku NFZ zarejestrował bez mała 3 tys. odmów przyjęcia do szpitala. Był to szczytowy moment tzw. trzeciej fali. Mimo że służba zdrowia miała być nastawiona głównie na Covid, późniejsze analizy wykazały, że wśród odesłanych z kwitkiem pacjentów znaleźli się najprawdopodobniej nie tylko niecovidowi, lecz także ci z koronawirusem. Część z nich zmarła.

„Eksperci analizując średni odsetek śmierci w stosunku do liczby chorych, wskazywali, że część zgonów, choć nie wpisano, że są z powodu koronawirusa, tak naprawdę było przegapionym COVID-19” – twierdzi „DGP”.

Przypomnijmy, że w 2020 roku zmarło 485 259 osób, czyli o 67,1 tys. więcej niż w roku poprzednim. W resortowym raporcie przedstawionym na początku 2021 roku twierdzono, że główną przyczyną nadmiarowych zgonów był koronawirus, który miał odpowiadać za 43 proc. nadwyżki. Wiadomo też, że wśród osób przewlekle chorych najwięcej nadmiarowych zgonów nastąpiło w grupie z chorobami układu krążenia – wzrost o 16,69 proc., czyli 11,1 tys. osób. Na kolejnym miejscu znalazła się cukrzyca – wzrost o 15,88 proc. Dalej zaś choroby neurologiczne – 14,63 proc. Z kolei najmniejszą grupę wśród nadmiarowych zgonów stanowiły te spowodowane przez nowotwory – wzrost o 4,7 proc.

„Z danych Eurostatu wynika, że w porównaniu do średniej z ostatnich lat nadwyżkowa śmiertelność wynosi w ostatnich 85 tygodniach (liczonych od początku 2020 roku) niemal 140 tys. W przeliczeniu na milion mieszkańców plasuje nas to w ścisłej czołówce państw, w których umiera się „nadmiernie”” – czytamy.

Z podsumowania działalności NFZ za rok 2020 wynika, że na „walkę z pandemią” wydano ok. 10 mld zł. Jednocześnie nastąpił spadek planowanych świadczeń o 21 proc. w stosunku do tego, co przygotowano dla pacjentów w 2019 roku. Według raportu NFZ najmniej ucierpiała onkologia.

Ogromne spadki były natomiast w pediatrii, pulmonologii czy specjalistycznych i powiatowych szpitalach. Widać to także w przyjęciach do specjalistów, lekarzy rodzinnych czy nawet stomatologów. Drastyczny spadek nastąpił w przypadku pacjentów przyjmowanych na rehabilitację.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna