
Pandemiczny resort zdrowia poinformował w poniedziałek, że ani z powodu „chorób współistniejących”, ani samego COVID-19 nie zmarła w Polsce żadna osoba. Odnotowano 363 nowe pozytywne wyniki testów na koronawirusa. Tymczasem szef owego resortu Adam Niedzielski wciąż straszy „dynamicznymi wzrostami” w ponoć trwającej już „czwartej fali”.
– Mamy do czynienia z konsekwentnym wzrostem zakażeń. (…) W kolejnych tygodniach nadal będziemy obserwowali dynamiczne wzrosty – oświadczył podczas konferencji prasowej „minister pandemii” Adam Niedzielski.
– W ostatnich tygodniach mamy do czynienia z kontynuacją wzrostu nowych zakażeń. (…) Od tygodnia dynamika wzrostu jest rzędu 35, a nawet 40 proc. Zdarzało się, że nawet z dnia na dzień ta dynamika była 50-procentowa – grzmiał.
Niedzielski podkreślał też, że wszystko to powoduje również wzrost hospitalizacji. Aktualnie w szpitalach przebywa ok. 1100 osób. – Liczba hospitalizacji w ciągu tygodnia się podwoiła – mówił Niedzielski.
„Minister pandemii” ogłosił też, że (w rozpoczynającym się sezonie grypowym) rośnie liczba zleceń z POZ, a więc i wykonywanych testów. – Przez długi czas mieliśmy bardzo stabilną sytuację, kiedy tych zleceń było bardzo niewiele. W tej chwili tygodniowa liczba zleceń przekroczyła 30 tys. Tydzień temu było to 20 tys. – straszył liczbami Niedzielski.
Mówił też, że ponad 99,4 proc. wszystkich zakażeń to wariant Delta. – Wariant Delta praktycznie wyparł wszystkie inne mutacje – dodał.
Tymczasem w poniedziałek Ministerstwo Zdrowia podało, że w 38-milionowym kraju potwierdzono 363 nowe zakażenia koronawirusem. Ponadto nie odnotowano żadnego zgonu z powodu COVID-19, ani chorób współistniejących przy COVID-19.
Źródła: PAP/Gazeta.pl