Nowy premier obiecuje odebranie Izraelowi terytorium na skraju Wzgórz Golan

Tel Faher, pole minowe otaczające dawną placówkę syryjską, w tle część farm Sheba oraz flaga Izraela - zdjęcie ilustracyjne. / foto: domena publiczna/pixabay (kolaż)
Tel Faher, pole minowe otaczające dawną placówkę syryjską, w tle część farm Sheba oraz flaga Izraela - zdjęcie ilustracyjne. / foto: domena publiczna/pixabay (kolaż)
Nowy premier Libanu Nadżib Mikati obiecał, że odbierze Izraelowi terytorium, które kraj ten w 1967 roku odebrał Syrii – farmy Szeba, zwane po hebrajsku Har Dow, pas lądu między Wzgórzami Golan a granicą libańsko-syryjską – podaje portal Times of Israel.

W poniedziałek nowy rząd Libanu, kierowany przez Mikatiego, uzyskał wotum zaufania w parlamencie. Nowy premier oznajmił też w swym wystąpieniu, że „obywatele Libanu mają prawo przeciwstawiać się okupacji Izraela i odpowiadać na jego ataki” – podał izraelski nadawca publiczny Kan, cytowany przez portal.

Farmy Szeba to niewielki pas lądu między Wzgórzami Golan a granicą libańsko-syryjską. W latach 50. były pod kontrolą syryjską, a po wojnie sześciodniowej w 1967 roku okupował go Izrael. W 1981 roku państwo żydowskie dokonało aneksji Har Dow. Gdy w 2000 roku Izrael wycofał swoje siły z Libanu, Hezbollah ogłosił, że nie było to wycofanie całkowite, ponieważ zachował farmy Szeba.

Terytorium to jest od tego czasu powodem nawracających sporów i konfliktów, zwłaszcza że nierozstrzygnięte są też roszczenia Syrii, a jej prezydent Baszar el-Asad odmawiał podjęcia negocjacji.

Ani Syria, ani Izrael, ani ONZ nie uznają Har Dow za terytorium Libanu – pisze Times of Israel.

Mikati zapowiedział też, że ma zamiar podjąć przerwane negocjacje z Izraelem, w których mediatorem są Stany Zjednoczone, w sprawie sporu o wody terytorialne.

Rozmowy te rozpoczęły się w październiku ubiegłego roku, ale szybko zostały przerwane i wznowiono je w maju; Liban podczas drugiej tury przedstawił „znacznie bardziej agresywne roszczenia” – relacjonuje Times of Israel.

Portal przypomina, że w ubiegłym tygodniu Mikati oświadczył, że jego rząd jest skłonny współpracować z każdym krajem na świecie poza Izraelem.

Państwo żydowskie nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Libanem, gdzie wielkie wpływy ma partia i zarazem organizacja zbrojna Hezbollah, która odmawia Izraelowi prawa do istnienia. Siły izraelskie okupowały południowy Liban – około 10 proc. jego terytorium – od 1982 do 2000 roku.

W poniedziałkowym wystąpieniu Mikati oznajmił też, że głównym punktem jego programu jest zaradzenie niszczycielskiemu kryzysowi gospodarczemu w kraju.

Program zakłada ożywienie rozmów z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i zainicjowanie reform, których oczekują donatorzy, zanim odblokują bardzo potrzebną Libanowi pomoc zagraniczną.

Mikati, który był już premierem w 2005 roku oraz w latach 2011-2013, został teraz poparty przez większość partii politycznych, w tym popierany przez Iran Hezbollah i główną partię szyicką, Amal.

W Libanie nie było rządu od czasu katastrofalnej w skutkach eksplozji w porcie w Bejrucie z 4 sierpnia 2020 roku. Kryzys gospodarczy w Libanie osiągnął w ostatnich miesiącach punkt krytyczny – w kraju jest paraliżujący niedobór paliwa i leków, istnieje ryzyko zamknięcia szpitali, piekarni i wyłączenia sieci internetowej. Od października 2019 roku funt libański stracił 90 proc. swej wartości w stosunku do dolara, co wywołało hiperinflację i pogrążyło ponad połowę ludności w ubóstwie. (PAP)

Prenumerata NCZ! z prezentem

4 KOMENTARZE

  1. Czy Libańczycy, których kraj znajduje się w opłakanym stanie, nie potrafią dopuścić do rządzenia NORMALNYCH gości? Temu typowi rozpada się kraj, a on bredzi o odbieraniu czegoś Izraelowi… A może Izrael wraz żydolandem, prowadzącym wojny i agresje na całym świecie, rozprawiliby się (fizycznie) z tym z tym Hezbollahem? Przypuszczam, że jest to absolutnie wykonalne, a resztki tej ruchu-kanalii spieprzyłyby do krainy ajatollahów.

Comments are closed.