Nowa Zelandia wycofuje się z odbierania dzieci rodzicom, ale nie chodzi o dowartościowanie rodziny

Flaga Nowej Zelandii. / foto: domena publiczna
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Władze Nowej Zelandii poinformowały, że zaprzestają trwającej od dziesięcioleci praktyki przenoszenia pod opiekę państwa dzieci potencjalnie narażonych na krzywdy w rodzinnym domu. Nie oznacza to jednak, że „postępowa” Nowa Zelandia zaczyna doceniać rodzinę i wycofuje prerogatywy państwa na pozycje pomocniczości.

W tym przypadku to raczej reakcja na ruchy antyrasistowskie i wręcz „postępy postępu”. Poszło o to, że procedura odbierania praw do dzieci rodzinom dotykała najczęściej… Maorysów. Tymczasem „ludność rdzenna” to ostatnio „święte krowy” społeczeństw.

W przypadku Maorysów mówi się obecnie o „skradzionym pokoleniu”. Przypomina to historię Kanady i ośrodków zawodowych z XIX wieku, które miały „cywilizować” Indian. Teraz społeczność maoryska mówi o „rasowo wypaczonym dziedzictwie kolonializmu” i protestuje przeciw obowiązującemu prawu.

No i wąż „postępu” zaczął zjadać własny ogon. Już w 2019 roku na ulice wyszły tysiące rdzennych Nowozelandczyków w geście sprzeciwu wobec odebraniu matce noworodka tuż po porodzie, wprost ze szpitalnego oddziału. Z danych nowozelandzkiego ministerstwa ds. dzieci wynika, że w latach 2019-2010 pod kuratelę państwa trafiło 1334 podopiecznych, z czego 60 proc. stanowili Maorysi.

Minister odpowiedzialny za sprawy najmłodszych mieszkańców Nowej Zelandii, Kelvin Davis, w środowym oświadczeniu powiedział, że „przejmowanie opieki nad dziećmi przez państwo powinno być stosowane jedynie w ostateczności”. Jakoś wcześniej tej prostej prawdy, bez propagandowej otoczki BLM, zaakceptować nie potrafili…

Davies dodał, że rząd zaakceptował wszelkie zalecenia zespołu doradczego, powołanego do naprawy sytemu opieki nad nieletnimi. Zabieranie dzieci ma zastąpić profilaktyka.

Paradoksalnie, to „postępowa” premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern, powołała w 2018 roku Królewską Komisję Śledczą do zbadania „przypadków nadużyć systemu opieki państwowej wobec młodych osób”.

Źródło: PAP

2 KOMENTARZE

  1. Wszędzie w domach dziecka, w klasztorach gdzie niby wychowywano dzieci, miało miejsce bardzo dużo krzywd. Wg mojego doświadczenia wielu psychopatów i psychopatek wybierało taki zawód/powołanie, bo mogli wyżywać się na słabych. Tak jak niektórzy milicjanci, a teraz także policjanci.

Comments are closed.