Czerwone Zagłębie nie zawsze było czerwone

Urna wyborcza - zdjęcie ilustracyjne. / Foto: PAP/senat
Urna wyborcza - zdjęcie ilustracyjne. / Foto: PAP
Od ostatnich wyborów parlamentarnych minęło już kilkanaście miesięcy. Zwycięzcy mogą dalej popijać szampana, przegrani… no cóż, musieli poszukać sobie zajęcia na kolejne cztery lata. Pewien dystans, który dzieli nas od tamtego święta demokracji, pozwala ocenić jego przebieg na chłodno, bez zbędnego ładunku emocjonalnego.

Ponowny sukces PiS nie był chyba dla nikogo zaskoczeniem – partia Jarosława Kaczyńskiego wygrała w 39 okręgach wyborczych do Sejmu, w tym w okręgu nr 32, obejmującym obszar Zagłębia Dąbrowskiego. Dla wyborców o poglądach konserwatywno-wolnościowych (również dla autora niniejszego tekstu), którzy 13 października 2019 roku pofatygowali się do urn, oficjalny wynik tamtego głosowania był niezwykle przygnębiający.

Brak badań

Okazało się, że lista SLD osiągnęła w Zagłębiu Dąbrowskim najwyższy wynik spośród wszystkich okręgów – 21,9 proc. (na drugim miejscu uplasowała się Łódź – 20,1 proc., trzecia była Warszawa – lekko ponad 18 proc.). Abstrahując od tego, czy „spadochroniarz” Włodzimierz Czarzasty przesądził o tak spektakularnym sukcesie lewicy, prawdopodobne jest, że nawet bez niego wynik SLD byłby jednym z najwyższych w skali kraju. Rezultat ten przyczynia się do utrwalania tzw. Czerwonego Zagłębia – pojęcia, które z punktu widzenia prawdy historycznej jest zgoła fałszywe.

Jerzy Orwell w swojej sztandarowej pozycji „Rok 1984” zawarł niezwykle trafne spostrzeżenie: „Kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość. Kto rządzi zaś przeszłością, w tego rękach jest przyszłość”. Okres PRL potwierdził z całą mocą słuszność tych słów. Wiedzieli o tym komuniści, którzy po przejęciu władzy w Polsce rozpoczęli pisanie jej dziejów na nowo. Ówcześni historycy wyolbrzymiali dokonania „bliskich socjalnie partii” – Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy oraz Komunistycznej Partii Polski kosztem lewicowej (choć niepodległościowej) Polskiej Partii Socjalistycznej czy endecji. Nie podejmowali poważnych badań nad dziejami szeroko rozumianej prawicy z oczywistych, ideologicznych przyczyn.

Sytuacja ta zmieniła się na lepsze po roku 1989, gdyż naukowcy przestali czuć oddech cenzora na plecach. Z biegiem kolejnych lat podjęto wiele wątków, które zmieniają coraz bardziej nasze wyobrażenie o wydarzeniach rozgrywających się w XX wieku. Wypada choćby wspomnieć o fenomenie Żołnierzy Niezłomnych, których działalność jest obecnie wnikliwie analizowana. Ponadćwierćwiecze to wciąż zbyt krótki odcinek czasu na zweryfikowanie wszystkich, narosłych na przestrzeni minionych dziesięcioleci przekłamań. Jednym z nich jest wspomniane Czerwone Zagłębie.

Prawicowe Zagłębie

Prowadzone przeze mnie badania dziejów Narodowej Demokracji w Zagłębiu Dąbrowskim pozwalają spojrzeć na przeszłość tego regionu w zupełnie innym świetle. I choć pierwsi emisariusze endeccy pojawili się tutaj jeszcze pod koniec XIX wieku, to przełomowym dla tego ruchu był czas Rewolucji 1905 roku. Wtedy to działacze narodowo-demokratyczni zdominowali tworzone Komitety Bezpieczeństwa Publicznego, a pozostający pod wpływem ideologii endeckiej robotnicy byli przeciwwagą dla zrewoltowanego – mówiąc językiem marksistowskim – proletariatu. Należy podkreślić, że zalegalizowane na mocy carskiego ukazu organizacje kulturalno-oświatowe, takie jak Polska Macierz Szkolna, były opanowane przez zwolenników Dmowskiego, którzy podjęli się trudnej misji unaradawiania społeczeństwa. Konsekwencją Rewolucji 1905 roku była pacyfikacja partii lewicowych, co zapewniło całkowitą supremację endecji – Zagłębie Dąbrowskie stało się jednym z głównych bastionów ruchu narodowo-demokratycznego na ziemiach polskich.

W trakcie I wojny światowej przedstawiciele tego środowiska politycznego osiągnęli przewagę m.in. w Komitecie Obywatelskim oraz Radzie Miejskiej „stołecznego” Sosnowca. Potwierdzeniem wpływów obozu narodowego było przejęcie władzy w listopadzie 1918 roku (zasłużony społecznik, a zarazem lider tego środowiska, Stefan Falkowski, objął Urząd Komisarza Rządu na powiat będziński), a także przebieg wyborów do Sejmu Ustawodawczego ze stycznia 1919 roku. I choć lista odbudowującej się PPS otrzymała w okręgu nr 29 (Sosnowiec, Będzin, Zawiercie, Dąbrowa Górnicza oraz powiat Sosnowiec) 35.708 głosów, to drugi i trzeci wynik osiągnęły komitety centroprawicowe, a mianowicie: Polskie Zjednoczenie Ludowe – 22.153 głosy oraz Zjednoczenie Narodowe – 20.019 głosów. Łączny rezultat tych partii, które początkowo miały utworzyć jeden komitet (nie doszły do porozumienia w kwestii obsady miejsc na wspólnej liście), był wyższy niż lewicy.

Za sprawą wytrwałej pracy w terenie, prowadzonej przez wspomnianego Stefana Falkowskiego oraz Wojciecha Idziaka (posłowie z ramienia ZN), a także wyróżniających się Bronisława Knothe oraz Artura Michaela (późniejszego prezydenta Sosnowca w latach 1923-1925) lista prawicowego Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej otrzymała w 1922 roku 45.831 głosów, co przełożyło się na dwa mandaty poselskie (Knothe i Falkowski). I choć endecja odniosła formalne zwycięstwo w Zagłębiu Dąbrowskim, to jednak PPS otrzymała 40.117 głosów, z kolei Komunistyczny Związek Proletariatu Miast i Wsi – 33.006.

Skręt w lewo

Wybory do Sejmu I kadencji pokazały wyraźny skręt zagłębiowskiego elektoratu w lewo. Symbolicznym momentem zakończenia dominacji endecji w sercu Zagłębia Dąbrowskiego stały się wybory do Rady Miejskiej z 1925 roku, kiedy to PPS zdobyła zdecydowaną większość mandatów, doprowadzając do powołania pierwszego socjalisty na urząd prezydenta Sosnowca – Aleksego Bienia. Zamach majowy, który wyniósł do władzy obóz piłsudczykowski, przesądził o tym, że prawica zaczęła być stopniowo wypychana z głównego nurtu polityki. Było to szczególnie widoczne na terenie Zagłębia Dąbrowskiego, gdzie omawiana formacja odnotowała drastyczny spadek poparcia – w 1928 roku Blok Katolicko-Narodowy (endecja) uplasował się na czwartej pozycji, otrzymując zaledwie 12.619 głosów. Pierwsze trzy miejsca przypadły w udziale Jedności Robotniczo-Chłopskiej (komuniści) – 66.242 głosy, Bezpartyjnemu Blokowi Współpracy z Rządem (piłsudczycy) – 53.271 głosów oraz PPS – 29.362 głosy.

I choć wybory do Sejmu RP III kadencji z 1930 roku zakończyły się dla prawicy pewnym sukcesem, gdyż zwiększyła stan posiadania w Sejmie, to jednak ponownie nie zdobyła mandatu w Zagłębiu Dąbrowskim. Bezdyskusyjne zwycięstwo w tamtym głosowaniu odniósł BBWR, który otrzymał 116.989 głosów. Na kolejnych lokatach uplasował się Centrolew [sojusz wyborczy PPS, Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”, PSL „Wyzwolenie”, Stronnictwa Chłopskiego oraz Narodowej Partii Robotniczej] – 26.489 głosów, komuniści – 26.431 głosów i dopiero Stronnictwo Narodowe – 11.055 głosów.

Zmieniona przez BBWR ordynacja wyborcza zapewniła całkowitą dominację kandydatów rządowych w 1935 oraz 1938 roku. Przegrana wojna obronna, kilkuletnia okupacja niemiecka i wreszcie objęcie władzy przez komunistów sprawiły, że po II wojnie światowej prawica przeszła do przysłowiowych katakumb. Warto w tym miejscu wspomnieć o tragicznych losach A. Michaela, który pojmany przez Sowietów po wkroczeniu do Sosnowca, zmarł za drutami obozu w Kemerowie.

Przelana krew

Wobec powyższych rozważań należy stwierdzić, że endecja odegrała w historii Zagłębia Dąbrowskiego poważną rolę. I choć przemysłowy charakter tego regionu sprawił, że partie lewicowe znajdowały tutaj swoich zwolenników, to do chwili odzyskania niepodległości centroprawica była dominującą siłą polityczną. Skomplikowana sytuacja zewnętrzna oraz wewnętrzna odrodzonej Rzeczypospolitej, działalność komunistycznych demagogów czy choćby zasada wahadła wyborczego sprawiły, że sympatie Zagłębiaków zaczęły przesuwać się w lewą stronę. Przejęcie pełni władzy przez BBWR zabetonowało scenę polityczną, doprowadzając do marginalizacji pozostałych partii, w tym SN.

Dr Tomasz Fortoński


4 KOMENTARZE

  1. Historia lubi się powtarzać, bo PIS wraz z Kukizem właśnie machluje przy ordynacji wyborczej, co by wyeliminować Konfederację z przyszłego Sejmu.

  2. Sosnowiec, Łódź i Warszawa, tam zawsze Orzeł Biały przelatywał machając jednym skrzydłem.
    Dlaczego? Bo drugim przysłaniał oczy, aby tych gudłajów nie musiał oglądać.

Comments are closed.