Szastanie publiczną kasą. Dlaczego Lublin finansuje skrajną lewicę?

Pieniądze/fot. PAP
Pieniądze/Obrazek ilustracyjny/fot. PAP
Czy można fundować działalność skrajnych grup, które w gruncie rzeczy najchętniej odsunęłyby swoich dobroczyńców od władzy? Najwyraźniej liberalny prezydent Lublina Krzysztof Żuk nie ma z tym problemu.

Już w marcu tego roku na lokalnym portalu Lublin112 pojawił się głośny artykuł, w którym punktem wyjścia do dalszych rozważań okazał się list zatroskanego czytelnika. Mieszkaniec Lublina, który zwrócił się do medium, opisał w swoim mailu kontrowersyjne działania Galerii Labirynt, czyli miejscowej galerii sztuki współczesnej. Najwyraźniej dziennikarze nie zbagatelizowali tych doniesień, ponieważ po zacytowaniu jego wypowiedzi szeroko opisali wyniki własnego śledztwa:

„W budynku Galerii Labirynt postanowiono zorganizować wystawę transparentów wykorzystywanych podczas lubelskich protestów pod szyldem »Strajku Kobiet«. Do instytucji kulturalnej trafiły kartonowe plansze z różnymi napisami, wydruki i inne strajkowe »eksponaty«. Niektóre z tych »dzieł« zawierają wulgarne i obsceniczne napisy, pełne również mowy nienawiści. Wszystko to można zobaczyć na miejscu lub na stronie internetowej Galerii oraz na profilu na Facebooku. To nie wszystkie »kulturalne« atrakcje. Mianowice można również podziwiać tam zdjęcia mężczyzn z nagimi przyrodzeniami, czy też sugestywne porno-grafiki. (…) Całą tą kulturalną działalność firmuje Miasto Lublin, które tylko w 2020 r. przekazało niemal 2 mln złotych na funkcjonowanie tej placówki” – wskazuje redakcja.

Problemy? Jakie problemy?

Pracownicy Lublin112 podjęli również interwencję, zwracając się z szeregiem pytań do władz miasta. Celem było zweryfikowanie, czy istnieje jakaś kontrola nad treściami promowanymi w Galerii Labirynt. Innymi słowy, portal próbował ustalić, czy prezentowanie za publiczne pieniądze tego typu wulgarnych i obscenicznych „dzieł”, na pewno służy mieszkańcom.

„Miasto na zadanych 9 pytań, odpowiedziało jedynie na to, w którym pytaliśmy o środki pieniężne przeznaczone w 2020 r. na Galerię Labirynt. Co do reszty zagadnień odesłano nas do kontaktu z instytucją kultury” – czytamy w podsumowaniu, które nie wskazuje na chęć współpracy ze strony urzędników.

Gdyby tego było mało, opisana galeria (anty)sztuki współczesnej nie jest jedynym beneficjentem samorządowych środków. Z oficjalnych dokumentów wynika, że zaszczytu dorwania się do żłobu dostąpiły również inne organizacje o wątpliwym profilu. Niestety każda z nich reprezentuje tę samą skrajnie lewicową opcję. Lista wygląda następująco: Stowarzyszenie Homo Faber (433 100 złotych w latach 2014-2020), fundacja Camera Femina (15 000 złotych w 2020 roku), Fundacja HerStory (207 615 złotych w latach 2014-2020) oraz fundacja „Inna Fundacja” (168 800 złotych w latach 2019-2020).

Zastanówmy się, gdzie jest milion dla stowarzyszenia pro-life, zajmującego się pomaganiem kobietom w trudnej sytuacji, gdzie pięćset tysięcy na projekty przybliżające historię lubelskich działaczy ruchu narodowego… Może jeszcze sto tysięcy dofinansowania warsztatów z ekonomii dla młodzieży? Tak, wiem – odlecieliśmy daleko od rzeczywistości do sfery pobożnych życzeń.

I wszystko na nic

Zaistnienie problemu w przestrzeni publicznej poskutkowało uruchomieniem akcji „Pilnuj Budżetu”, w ramach której środowiska konserwatywne głośno sprzeciwiły się marnotrawieniu pieniędzy podatników przez władze miasta. Fundacja Życie i Rodzina wraz z Koliber Lublin, Młodzieżą Wszechpolską, Ruchem Narodowym Lublin i Młodzi dla Wolności Lublin przygotowały nawet oficjalną petycję w tej sprawie:

„Przede wszystkim zatem miasto Lublin powinno zaprzestać finansowania ze środków publicznych organizacji pozarządowych oraz instytucji kultury podmiotów wspierających działania sprzeczne z prawem, porządkiem publicznym i wartościami konstytucyjnymi – promujących aborcję, ideologię LGBT, lub które zaangażowane były w tzw. Strajk Kobiet, podczas którego dochodziło do ataków na kościoły” – zaznaczono w dokumencie.

Jak podkreślili sygnatariusze, radni powinni potraktować tę sprawę jako „istotną dla interesu publicznego”, a w dodatku mającą „ogromne znaczenie dla mieszkańców”. Organizatorzy uznali, być może optymistycznie, że trudno będzie zignorować opinię trzech tysięcy obywateli. A jednak – podczas posiedzenia Rada Miasta uznała stosunkiem głosów 14:12, że sprzeciw lublinian można, mówiąc potocznie, olać.

„Petycja skierowana do Rady Miasta najpierw została negatywnie zaopiniowana na posiedzeniu komisji petycji, a wczoraj odrzucona w głosowaniu na posiedzeniu Rady. Tym samym lubelscy radni opowiedzieli się przeciwko kilku tysiącom mieszkańców. Czy takich reprezentantów potrzebujemy?” – zakomunikowano 25 czerwca we wpisie zamieszczonym na fanpejdżu „Obrońcy Katedry”, który jest głosem środowisk stojących za akcją „Pilnuj Budżetu”.

Dwa miliony złotych dla Galerii Labirynt za 2020 rok, to na razie pół biedy. W budżecie uchwalonym na 2021 rok Lublin ponownie przyznał tej placówce środki na działalność, a mianowicie milion dziewięćset tysięcy złotych, czyli bardzo zbliżoną kwotę. Cel dotacji określono następująco: „Zaspokajanie zbiorowych potrzeb mieszkańców miasta w sprawach kultury”. Brzmi wspaniale, prawda?

Konformizm? Tak wygodniej

Najbardziej wyrazistym stanowiskiem co do wyczynów lubelskiego samorządu może poszczycić się niezależny radny Stanisław Brzozowski, do niedawna związany z Prawem i Sprawiedliwością. Jako gorący przeciwnik marnotrawienia publicznych pieniędzy, zwłaszcza na lewackie ekscesy, aktywnie włączył się w akcję nagłaśniania antykulturowej działalności Galerii Labirynt:

„Wśród części samorządu lubelskiego, tej o skłonnościach lewicowych, pokutuje mit postępu i postępowości. Są oni pod wpływem lewicowej propagandy, która nas wszystkich bombarduje od dziesiątków lat, bo po tak zwanej transformacji ustrojowej zmieniły się tylko metody indoktrynacji, ale sama indoktrynacja nie ustała. Nie chciałbym sugerować osobistych ocen, ale z moich obserwacji wynika, że ludzie, którzy moralność traktują mało rygorystycznie, są bardziej skłonni do uznawania zboczeń i dewiacji za normę. Do tego dochodzą jeszcze postawy konformistyczne, bo po co się narażać na krytykę środowisk związanych z GW, jak można bezproblemowo sobie żyć” – twierdzi polityk.

W jego opinii postawa ekipy rządzącej wynika ze strachu przed nagonką ze strony lewicowo-liberalnego salonu, któremu z pewnością nie spodobałoby się odcięcie kroplówki dla tak wspaniałej galerii sztuki. A gdyby jeszcze jakimś cudem dofinansowanie otrzymała organizacja pro-life czy narodowcy…, to już byłby wyrok śmierci, oczywiście w wymiarze cywilnym. Można powiedzieć, że prezydent stał się w pewnym sensie zakładnikiem, który dla zachowania świętego spokoju obłaskawia „właściwe” środowiska:

„Problem polega też na tym, że środowiska mianujące się jako tzw. Twórcy Kultury to środowiska lewicowe, a nawet skrajnie lewicowe. Jest to duża i wpływowa grupa ludzi, z którymi trzeba się liczyć, bo oni poprzez swoje media urabiają opinię publiczną. Reszta to pijar i – jak ja to określam – siła bezwładności. Pijar polega na sprzedawaniu opinii publicznej mitu o mieście kultury, które ok. 60 mln zł przeznacza na kulturę. De facto chodzi o »futrowanie« pewnych środowisk, bo śmiem twierdzić, że przeciętny mieszkaniec Lublina nie zauważa efektów ich działalności. Siła bezwładności polega na tym, że dajemy pewnym instytucjom pieniądze z roku na rok, ale nawet prezydent, któremu może się nie podobać działalność niektórych instytucji czy osób, nie ma tak naprawdę wpływu, aby to zmienić, i wszystko idzie po staremu. Być może kryzys finansowy ograniczy tę »radosną twórczość«” – dodaje radny Brzozowski.

Jak widać, liberalny prezydent Lublina Krzysztof Żuk zajmuje bardzo wygodną pozycję, którą można najprościej skwitować słowem „konformizm”. Jako że przekazywanie kasy na wszelkiej maści przejawy postępowości jest mile widziane przez mainstream, po prostu wypada sypnąć tu i tam. A to, że kasę daje system, jakoś tej antysystemowej lewicy nie przeszkadza. W końcu, nawiązując do klasyka – komuniści też brali pieniądze w kapitalizmie.

Jakub Zgierski