
W niedzielę 3 października zmarł w wieku 78 lat francuski polityk Bernard Tapie. Był ciężko chory na raka, zdiagnozowanego latem 2017 roku. To jedna z ciekawszych postaci sceny politycznej przełomu XX i XXI wieku. „Self made man”, który siedział w fotelu ministra, ale i na więziennej pryczy.
Do samego końca brał udział w licznych procesach, które ciągnęły się od lat ze zmiennym dla niego szczęściem. Ćwierć wieku trwał np. jego spór z Crédit Lyonnais. Siedział w więzieniu, choć na specjalnych prawach i w dzień wychodził do… pracy. Był na szczycie, jako minister w rządzie socjalistów, właściciel piłkarskiego klubu O’M, teamu kolarstwa „La Vie Claire”, czy firmy Adidas. Był zlicytowany, ale jako bankrut potrafił znaleźć pacę jako aktor i komentator radiowy, a później nawet odzyskać część majątku.
Próbował swoich sił jako piosenkarz i kierowca wyścigowy Formuły 3, ale bez sukcesów. W biznesie wyspecjalizował się w nabywaniu i odsprzedawaniu po restrukturyzacji różnych przedsiębiorstw. Kupował je często za symbolicznego franka. Pomagały mu w tym lewicowe koneksje polityczne i to one w dużej mierze stały za jego biznesowymi sukcesami.
Ilustruje to historia z 1980 roku, kiedy to kupił zamki we Francji należące do byłego środkowoafrykańskiego dyktatora Bokassy znacznie poniżej ich wartości. Wmówił mu, że jego zamki zostaną przejęte przez władze francuskie. Był później właścicielem takich firm jak Adidas, La Vie Claire, LOOK i kilku innych.
Działał w partii Radykalnej Lewicy, ale był człowiekiem spoza „elity” politycznej. W 1989 uzyskał mandat deputowanego. W kwietniu 1992 premier Pierre Bérégovoy powierzył mu stanowisko ministra do spraw miast. W latach 1994–1997 z ramienia radykałów był posłem do Parlamentu Europejskiego.
Kiedy lewica oddała władzę, Tapie został poświęcony jako ofiara jej afer. Postępowania korupcyjne, w tym dotyczące Olympique Marsylia, doprowadziły do skazania go w 1995 roku na 2 lat pozbawienia wolności i 3 lata pozbawienia praw publicznych. Odsiedział tylko część wyroku.
Spór prawny z państwowym bankiem Crédit Lyonnais (LCL) o kredyty, które łatwo dostawał przy rządach lewicy, doprowadziły do zajęcia jego majątku. Został bankrutem. Procesy w tej sprawie trwały do jego śmierci. W wyborach poparł Sarkozyego, a później dziwnym trafem minister skarbu Lagarde przyznała mu odszkodowanie. Kiedy Sarkozy odszedł, sądu nakazały mu te pieniądze zwracać.
Na plus, należy mu policzyć, że potrafił coś poza polityką. Zagrał w kilku filmach, prowadził popularny program, nie stracił społecznej sympatii. Pozostał lewakiem. W ostatnich miesiącach jego dom napadli migranci. Został okradziony, a nawet poturbowany. Po napadzie nie mógł się nadziwić, że sprawcami byli ludzie, których wspierał i pomagał. Tak, czy inaczej, razem z Bernardem Tapie odchodzi kawałek współczesnej i barwnej historii Francji.
Kondolencje po jego śmierci wyrażają politycy wszystkich opcji:
En raison du décès de Bernard Tapie, l'émission #BFMPolitique prévue ce jour sur @BFMTV est annulée et sera reprogrammée.
Toutes mes condoléances à la famille du défunt.
MLP— Marine Le Pen (@MLP_officiel) October 3, 2021
Źródło: Le Parisien








