Hiszpanom nie chce się pracować? Gigantyczne bezrobocie, ale rąk do pracy brak

Flaga Hiszpanii. fot. Pixabay
Flaga Hiszpanii. fot. Pixabay
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

W Hiszpanii z 16-procentowym bezrobociem nie powinno brakować rąk do pracy, choć według Krajowego Instytutu Statystycznego pod koniec stanu wyjątkowego (listopad 2020 r.) było 120 tys. wakatów, najwięcej od 10 lat i 60 proc. więcej niż rok temu. Od tego czasu problemy na rynku pracy narastają.

W wielu częściach kraju pracodawcy alarmują, że brakuje pracowników, zwłaszcza w sektorze hotelarsko-gastronomicznym, rolniczym oraz w transporcie. W sektorze usług braki są o 63 proc. wyższe niż rok temu.

Jednym z powodów takiej sytuacji jest wstrzymanie migracji pracowniczej podczas pandemii.

W ciągu ostatnich lat wzrastała liczba pracowników zagranicznych, podczas gdy malała liczba aktywnych zawodowo Hiszpanów, m.in. z powodu osiągania przez nich wieku emerytalnego. Uzupełnianie siły roboczej pochodzącej z imigracji zostało wstrzymane przez pandemię, a sytuacja sanitarna w wielu krajach nadal jest daleka od normalności.

Oprócz tego nastąpiła relokacja pracowników z sektorów najbardziej dotkniętych kryzysem, jak hotelarstwo, do innych, bardziej stabilnych. „Zapłaćcie im więcej, to wrócą” – powiedział cytowany przez dziennik „El Confidencial” profesor ekonomii z Uniwersytetu w Madrycie Marcel Jansen, parafrazując amerykańskiego prezydenta Joe Bidena.

Istnieje także problem strukturalny – brak korelacji między kształceniem pracowników a zapotrzebowaniem ze strony przedsiębiorstw. Począwszy od czwartego kwartału br., cała Europa oraz USA rozpoczną intensywny etap transformacji ekologicznej i cyfryzacji, co spowoduje zapotrzebowanie na pracowników z kwalifikacjami zawodowymi, których w Hiszpanii brakuje. Tak jest np. w przypadku techników budowlanych specjalizujących się w konstrukcjach energetycznych, montażu paneli słonecznych czy izolacji domów.

Według badań w sektorach energetycznym i wodociągowym było w drugim kwartale br. tylko 4200 bezrobotnych, co w praktyce oznacza pełne zatrudnienie jeszcze przed nadejściem funduszy europejskich na popandemiczną odbudowę. W budownictwie liczba bezrobotnych wynosiła w tym czasie 119 tys. osób – najmniej, odkąd prowadzone są rejestry.

Dochodzi do dwóch zjawisk: rośnie liczba wakatów, a także bezrobotnych, którzy nie nadają się do zajęcia tworzonych nowych miejsc pracy. Następuje więc bezprecedensowa sytuacja wysokiego bezrobocia i wzrostu wakatów przez niedopasowanie podaży i popytu na rynku pracy – stwierdził „El Confidencial”.

Konieczne jest więc przekwalifikowywanie pracowników, aby mogli obsadzać nowe stanowiska pracy. W przeciwnym razie firmy będą musiały odłożyć swoje projekty albo z nich zrezygnować ze względu na brak pracowników.

Tymczasem resort edukacji – jak przystało na państwowe szkolnictwo – nie odpowiada na zapotrzebowanie rynkowe, np. w szkołach zawodowych brakuje miejsc.

PAP

7 KOMENTARZE

  1. Centralne planowanie w praktyce …

  2. No to nadal niech wymagają wymagają od hotelarzy, gastro i kierowców certyfikatów i szprycy, to będą większe luki w zatrudnieniu. Tam mają wpływowych covidianów w urzędach i dlatego reżim ich wykańcza.

  3. „„Zapłaćcie im więcej, to wrócą” – powiedział cytowany przez dziennik „El Confidencial” profesor ekonomii z Uniwersytetu w Madrycie Marcel Jansen”

    Do takiej oczywistości aż profesora było trzeba. :D Przecież to tak, jak wszędzie: jeśli ktoś nie może znaleźć chętnych do pracy, to znaczy tylko tyle, że za mało płaci. Niech zrobi eksperyment i da to samo ogłoszenie, ale ze stawką pomnożoną np. przez trzy — ręczę, że chętni znajdą się na zasadzie „stoliczku, nakryj się”.

Comments are closed.