Według sondażu jedna czwarta Belgów ma powyżej dziurek w nosie obecnego systemu „parlamentarnej demokracji”

Belgia. Bruksela. Manneken Pis - jeden z belgijskich symboli. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: pixabay
Manneken Pis - jeden z belgijskich symboli. Tylko, czy nie jest zbyt "binanrny"? Zdjęcie ilustracyjne. Foto: pixabay
Prenumerata Najwyższego Czasu!
Jedna czwarta Belgów chciałaby odejść od obecnego systemu demokracji parlamentarnej w tym kraju i zastąpić ją czymś innym. Więcej niż jeden na trzech obywateli uważa, że kraj byłby lepiej zarządzany, gdyby władza była skoncentrowana w rękach jednego przywódcy. Robi się ciekawie…

Tego typu sondaż przeprowadził Kantar na zlecenie publicznego radia i TV (RTBF), które zajęły się próbą odpowiedzi na postawione dość retorycznie pytanie – „Żegnaj demokracjo?”

Tylko jeden na pięciu Belgów jest zadowolony ze sposobu działania systemu politycznego swojego kraju. Ponad połowa ludności uważa jednak, że demokracja parlamentarna działa źle, ale pozostaje „najlepszym systemem”. I wreszcie, prawie co czwarty Belg uważa, że system demokratyczny powinien zostać zastąpiony innym.

Utratę zaufania do obecnej demokracji deklaruje zwłaszcza dużo osób starszych. Wśród emerytów jest to ponad 60%. Być może pamiętają po prostu lepsze czasy…

Respondentów pytano też, czy obecny system bardziej przypomina dyktaturę czy demokrację? Odpowiedzi można było udzielać w skali od 0 (dyktatura) do 10 (wzorcowa demokracja). Średnio dwóch na trzech Belgów uważa, że nadal żyje w demokracji (tutaj też przeważają osoby powyżej 65 roku życia).

Jednak więcej niż 25% obywateli uważa, że sytuacja polityczna w Belgii zbliża się do dyktatury, a 65,2% oceniało jej stan poniżej średniej oceny „5”.

Te osoby chciałyby zmiany systemu. W sondażu postawiono także pytanie – „czy społeczeństwo byłoby lepiej zarządzane, gdyby władza była skoncentrowana w rękach jednego przywódcy?” Okazało się, że 37,4% Belgów zgadza się z tym stwierdzeniem. W przedziale wieku od 25 do 34 lat odsetek ten wzrasta do prawie… 47%.

W sondażu widać pewne różnice pomiędzy Walonami a Flamandami. Blisko 43% Walonów poparłoby silne przywództwo jednej osoby, a za takim rozwiązaniem jest już tylko 35% Flamandów i 32% mieszkańców „wielonarodowościowej” Brukseli.

Można przypomnieć, że nie jest to pierwszy taki sygnał. W 2018 r. VRT opublikowała sondaż, z którego wynikało, że jedna czwarta młodych wyborców (w wieku od 18 do 23 lat) nie wierzyła już w demokrację i wolałaby autorytarnego przywódcę.

Poza tym tylko 36% uważa, że wpływ na ich życie ma polityka, 55,6% uważa, że swojej roli nie spełniają władze lokalne, 26,8% nie ma zaufania do polityki państwa dotyczącej systemu zdrowia, a 43,6 uważa, że w codziennym życiu nie doświadcza opieki państwa w działaniach systemu sprawiedliwości i policji.

Źródło: RTBF

5 KOMENTARZE

  1. Ja proponuję nowy ustrój – tzw. demokrację warunkową. Głos może zabrać tylko osoba, która zda test na IQ. Wykształcenie wyższe nie wystarcza, poza tym są mądre osoby bez wysokiego wykształcenia. Głos osobnika o IQ 70 nie może być tak samo ważny jak kogoś o IQ 130.

    • Myślałam o tym samym ale w stosunku do polityków. Mam dość żenująco głupich ludzi w polityce, którzy są pozbawieni umiejętności logicznego myślenia.

Comments are closed.