Robert Lewandowski jak James Bond. Polacy przed meczami z San Marino i Albanią

Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

Przygotowujący się do meczów eliminacji mistrzostw świata z San Marino i Albanią polscy piłkarze trenują w Warszawie. Kadra obejrzała też najnowszy film o przygodach Jamesa Bonda.

Czwartkowe zajęcia trwały około półtorej godziny. Po raz pierwszy na tym zgrupowaniu z kadrowiczami trenował Fabiański, który dzień wcześniej dotarł na zgrupowanie.

36-letni bramkarz West Ham United już wcześniej zdecydował o zakończeniu kariery w reprezentacji, a oficjalnie pożegna się w meczu z San Marino.

Na bocznym boisku Legii stawili się w czwartek wszyscy piłkarze, ale nieobecny w poprzednich dniach na treningach Damian Szymański ćwiczył tylko indywidualnie, co stawia pod dużym znakiem zapytania jego udział w najbliższych spotkaniach.

Pomocnik AEK Ateny był we wrześniu bohaterem reprezentacji, strzelił gola w doliczonym czasie gry z Anglią w Warszawie (1:1), lecz od dwóch tygodni boryka się z kontuzją.

Lepiej wygląda sytuacja z Kamilem Glikiem. Narzekający od poprzedniego zgrupowania na uraz kolana doświadczony obrońca (ostatnio część ćwiczeń wykonywał indywidualnie) trenował już z całą drużyną.

Po obiedzie przygotowano dla piłkarzy drużyny narodowej niespodziankę.

Kadrowicze obejrzeli w kinie najnowszą część z serii filmów o agencie Jamesie Bondzie – „Nie czas umierać” („No Time do Die”).

Na piątek na godz. 10.30 zaplanowano ostatni trening przed meczem z San Marino, a następnie tradycyjną konferencję prasową, prawdopodobnie m.in. z udziałem Fabiańskiego.

Polacy po sześciu kolejkach eliminacji mistrzostw świata w grupie I zajmują trzecie miejsce z 11 punktami. Prowadzi Anglia – 16, a druga jest Albania – 12. Biało-czerwoni jako jedyni grali dotychczas dwukrotnie z Anglikami (1:2 na wyjeździe i 1:1 u siebie).

Mecz z ostatnim w światowym rankingu San Marino odbędzie się w sobotę w Warszawie, natomiast z Albanią biało-czerwoni zmierzą się trzy dni później w Tiranie.