Czy „Wesele” Smarzowskiego to plagiat? Broń Boże! „Jest to film o Jedwabnem” [VIDEO]

Sommer: Czy
Sommer: Czy "Wesele" Smarzowskiego to plagiat? Broń Boże! "Jest to film o Jedwabnem"
Tomasz Sommer zrecenzował najnowszy film Wojciech Smarzowskiego „Wesele”. Jak podkreślał, występuje tam szereg zbieżności ze scenariuszem filmu, który napisał wraz z Markiem Chodakiewiczem.

– Jest to film o Jedwabnem, nazywa się „Wesele”, ale jest to film o Jedwabnem. Wesele, które tam też się rozgrywa, jest punktem wyjścia do retrospekcji. Retrospekcja polega na tym, że ojciec głównego bohatera – który de facto jest takim drugim głównym bohaterem – przypomniana sobie swój los z czasów wojny, sprzed wojny. No i tym losem jest właśnie zbrodnia w Jedwabnem – nakreślił fabułę filmu Sommer.

Przypomniał też, że wiosną 2017 roku wraz z Markiem Chodakiewiczem napisał scenariusz filmu, który miał nosić tytuł „Jedwabne. Historia prawdziwa”. Ostatecznie jednak do realizacji nie doszło, ze względu na to, że kolejne instytucje odrzucały projekt.

– Zostaliśmy zablokowani, natomiast dowiedzieliśmy się w pewnym momencie, że robi podobny film też pan Smarzowski. Ten film miał mieć wtedy tytuł „Jedwabne wesele” – ujawnił Sommer.

– Nie miałem scenariusza tego filmu, więc tylko na podstawie jakichś tam doniesień zupełnie przypadkowych się czegoś mogłem dowiedzieć. Nie wiedziałem, co tam będzie w tym filmie, ale domyślałem się mniej więcej. I jak się teraz okazało, moje domysły były wtedy w pełni prawdziwe – mówił.

Sommer przyznał, że zbieżność scenariusza filmu Smarzowskiego z jego filmem „zbiła go z pantałyku”.

– Znalazłem tam takie same punkty, jak w moim scenariuszu. Nie wiem, kiedy swój scenariusz pisał pan Smarzowski, być może te punkty są dziełem przypadku, oczywiście nie jestem w stanie mu udowodnić plagiatu, niemniej jednak ewidentnie takie punkty są – skwitował.

Jak mówił, podobny jest wątek zasadniczy: romans Żydówki i Polaka.

– Oczywiście jest to wątek, który się w jakiś sposób tam narzucał, natomiast było tam takie zdarzenie, tylko to był w rzeczywistości romans Żyda z Polką. Żyda, który się zresztą przechrzcił i był katolikiem do końca życia – zaznaczył.

– I też film miał się zaczynać od wesela, żeby było śmieszniej – wyliczał dalej Sommer.

– Jest szereg różnych zbieżności, załóżmy, że one są dziełem przypadku. Ale oglądałem sobie wczoraj ten film i mówię: to jest do pewnego stopnia, z wyjątkiem oczywiście tego wątku współczesnego, dokładnie to samo, co my napisaliśmy, tylko troszeczkę odkręcone w sensie przekazu – mówił dalej.

Sommer zaznaczył, że wraz z Chodakiewiczem przedstawiali historię „o Żydówce, która jak się zakochała w Polaku, to zdecydowała się też przejść na katolicyzm i w związku z tym były określonego rodzaju problemy”.

– To jest coś, co rzeczywiście miało miejsce przed wojną. Przed wojną nie było wcale tak, jak pan Smarzowski pokazuje, (…) że Polacy się zajmowali głównie rozwalaniem straganów żydowskich – jak tylko zobaczyli jakiś stragan, na którym Żyd coś sprzedawał, to natychmiast go rozwalali, bo już się szykowali do tego, żeby spalić wszystkich Żydów w Jedwabnem – sugeruje pan Smarzowski. Nic takiego nie było, natomiast był problem oczywiście małżeństw mieszanych – podkreślił.

– Ten problem był większy ze strony żydowskiej, dlatego że to raczej Żydzi się wykluczali, zamykali, nie dopuszczali do tego, żeby przypadkiem dochodziło do tych małżeństw mieszanych. Mimo to takie małżeństwa miały miejsce i potem wynikały z tego różnorakie konsekwencje – dodał.

– My próbowaliśmy przedstawić takie konsekwencje, które jakoś nie są specjalnie przedstawione w polskim kinie, nawet w polskiej literaturze – stwierdził Sommer.

Więcej na ten temat można usłyszeć w najnowszym materiale wideo zamieszczonym poniżej.

5 KOMENTARZE

  1. Przede wszystkim pierwsze „Wesele” Smarzowskiego z 2005 roku było plagiatem opowiadania Marka Nowakowskiego „Wesele raz jeszcze” z 1973 roku.
    Było o tym głośno w swego czasu.

  2. 👹👹👹Myta kasa pod mytym napletkiem! Oto co nam potrzeba!👹👹👹
    Pozdrawiam niesłychanie bezczelnie uprzejmie, dla tego, bo ponieważ…

Comments are closed.