Najpierw zgodzili się na „Zielony ład”, a teraz próbują neutralizować skutki tego szaleństwa

Zdjęcie ilustracyjne. / Źródło: pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / Źródło: pixabay
REKLAMA
Minister klimatu i środowiska zwrócił się o pilne procedowanie projektu przepisów dotyczących wsparcia dla najuboższych odbiorców prądu. Podwyżek cen nie uciągnie duża część gospodarstw domowych. To skutek polityki UE i podobne działania osłonowe starają się prowadzić także inne rządy. Tylko po co, stwarzać problemy, z którymi później trzeba tak dzielnie walczyć..?

„Projekt jest na etapie wpisu do wykazu prac legislacyjnych i programowych rządu – mając na uwadze obecną sytuację rynkową Minister Klimatu i Środowiska zwrócił się o jego pilne procedowanie” – poinformował wydział prasowy Ministerstwa Klimatu i Środowiska.

Resort zastrzegł jednocześnie, że „z uwagi na fakt, że trwają nad nim prace w ramach Zespołu Programowania Prac Rządu, nie jest możliwe przekazanie aktualnych informacji o jego treści”. Czyli najpierw piwa nawarzyli, a dopiero później zastanawiają się, jak go wypić?

REKLAMA

Z komunikatu można się dowiedzieć że „Zespół analizuje aktualną sytuację na rynkach energii w całej Europie, która ze względu na swoją dynamikę musi być odzwierciedlona w projekcie regulacji”. To typowa nowomowa resoru kierowanego przez, naszym zdaniem, jednego z bardziej niebezpiecznych ministrów tego rządu.

W ubiegłym tygodniu minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka informował, że przyznanie wsparcia dla najuboższych odbiorców prądu będzie zależało m.in. od dochodów, liczby domowników, a także stanu budynku. Dodał wówczas, że prace nad rozwiązaniami prawnymi w tej spawie są na finiszu.

„Ustawa jest na ostatnim etapie finalizacji prac, jeśli chodzi o wpis do wykazu prac Rady Ministrów i – jak tylko zostanie opublikowana – od razu wyjdziemy z nią do konsultacji” – mówił wówczas Kurtyka.

Można sobie wyobrazić ustalanie takiego indeksu pomocy. Ciekawe ile i jakich zaświadczeń przyjdzie dostarczyć? Ilość domowników, zaświadczenia o ich dochodach, no i o stanie budynku, pewnie wsparte jakąś ekspertyzą?

„Dziennik Gazeta Prawna” donosił, że w związku z kryzysem energetycznym w Europie planowany pierwotnie budżet na wsparcie dla najuboższych odbiorców prądu w Polsce ma być zwiększony. Ma być podobno „liczony w miliardach”, choć ma być mniejszy niż „w przypadku zamrożenia cen prądu w 2019 r., co kosztowało budżet ok. 5 mld zł” – podawała gazeta.

Z nowych rozwiązań miałoby prawo skorzystać „poniżej 10 proc.” klientów zamiast zapowiadanych wcześniej 6 proc. Zresztą nie wszyscy wyrobią się w papierologii, więc dotacji i tak nie dostaną.

Premier Mateusz Morawiecki na szczycie UE w Słowenii zapowiedział, że zaproponuje „Radzie Ministrów i Sejmowi rozwiązania, które będą również rozwiązaniami ochronnymi dla tych, w których wzrost cen energii wywołany polityką klimatyczną UE (…) najbardziej uderzy”. A było po prostu unijne głupoty zawetować….

Źródło: PAP

REKLAMA