Maski zmieniają sposób interakcji dzieci?

Dzieci w maskach/Fot. screen Twitter
Dzieci w maskach/Fot. screen Twitter
Twarz jest społeczną „wizytówką”. Czasy powszechnego zamaskowania zmieniają społeczne interakcje. Okazuje się, że dotyczy to zwłaszcza dzieci, które w niektórych krajach muszą nosić maski w szkołach.

Changhong Liu, psycholog z Uniwersytetu Bournemouth w Wielkiej Brytanii zajmuje się badaniami rozpoznawania twarzy. Twierdzi, że ludzie postrzegają się holistycznie, ale twarz jest bardzo ważnym elementem poznania.

Maski zakłócają te procesy zwłaszcza u dzieci, które do około 14 roku życia dzieci wciąż jeszcze rozwijają swoje umiejętności rozpoznawania twarzy.

„The Atlantic” przytacza opinie rodziców, którzy mówią, że nie przychodziło im do głowy, że będą się martwić o społeczny wpływ wywierany przez noszenie masek. Relacje klasowe nie tylko zostały zakłócone, ale dzieci miały problemy z komunikacją z innymi uczniami. Pojawiało się uczucie niepokoju. Portal stawia problem szeregu wyzwań związanych z socjalizacją i komunikacją.

Dzieciom może być np. szczególnie trudne odczytywanie emocji kolegów. W pierwszych klasach utrudnione jest zawieranie przyjaźni. Tymi zjawiskami martwią się już nie tylko psychologowie, ale i władze oświatowe i politycy.

Nawet Światowa Organizacja Zdrowia zwróciła uwagę na potencjalne problemy związane z „rozwojem psychospołecznym” przy podejmowaniu decyzji o wymaganiach dotyczących noszenia w szkołach masek przez dzieci w wieku od 6 do 12 lat.

Trwa rozważanie korzyści i strat. Dodatkowy obowiązek spada na nauczycieli i rodziców, którzy powinni pomagać przezwyciężyć społeczne i emocjonalne trudności. Judith Lowes, psycholog dziecięcy z Uniwersytetu Stirling w Szkocji, mówi, że ograniczenie poznania twarzy, otwiera inne rodzaje percepcji. Dzieci często wykorzystują inne wskazówki do identyfikacji osób , takie jak ubiór, głos, nawet… buty.

Portal opisuje np. przykłady nauczycieli, którzy w klasach umieszczali zdjęcia uczniów bez masek przypisywane do ich ławek. Inni starali się, by uczniowie jak najczęściej się w trakcie lekcji przedstawiali. Szukali też sposobów przekazywania emocji oczami i mową ciała.

Maski utrudniają niektóre interakcje, ale dzieci podobno się dostosowują. Psychologowie raczej nie martwią się długoterminowymi skutkami społecznymi „zamaskowania”. Niektórzy mówią nawet o „przyspieszonej edukacji społecznej”.

Źródło: The Atlantic

11 KOMENTARZE

  1. Poza hodowlą patogenów maski zaburzają rozwój psychiczny dzieci. Po co to dziadostwo w ogóle nosić? Po to tylko, żeby pokazać, ze noszący są grzeczni i posłuszni wobec władzy…

  2. A niedotlenione móżdżki będą rozwijać się „znakomicie”. To dopiero będzie nauka przyszłości. Bez sztucznej inteligencji nie wyjdą z domu, bo się zgubią i nigdzie nie trafią. Ciekawe też jak będzie wyglądała przyszła psychiatria ?

    • Treba być … aby ze szmatki ze sznureczkiem robić fetysz … A co z odbiorem niewerbalnym innego człowieka ? wyraz twarzy??

    • To ciekawe, że wy — lewacy — za każdym razem usiłujecie wmówić ludziom jakąś „fobię”. Takie prymitywne, dziecinne manipulacyjki na poziomie: „co, może się boisz?”.

    • trzeba byc nieźle zmanipulowanym aby nie rozumieć, że JEDYNY cel maseczek to nieustanne przypominanie ludziom o plandemii, jak również ich powolne łamanie i przyzwyczajanie do posłuszeństwa w celu wprowadzenia kolejnych bezprawnych rozporządzeń.

  3. Moi drodzy, za mało zgonów za mało ….

Comments are closed.