Żarty się skończyły. Precedensowy wyrok w Belgii – więzienie za… mizoginizm

Walka o równość.
Walka o "równość" - zdj. ilustracyjne. (Fot. Elyssa Fahndrich/Unsplash)

W Belgii zapadł precedensowy wyrok więzienia na człowieka, który napisał, że będzie walczył z plagą feminizmu. Wyrok roku więzienia jest co prawda w zawieszeniu, ale na razie to jeszcze tylko „etapowanie” i testowanie społecznej wytrzymałości. Przy okazji ważny krok w rozszerzaniu cenzury przekazywanych treści.

34-letni Belg Sami Haenen został skazany przez sąd przysięgłych na rok w zawieszeniu na 2 lata za „groźby wobec kobiet w sieciach społecznościowych”. Był to pierwszy proces tego typu w tym kraju. Jego odgrażanie się na Facebooku i Twitterze, że podejmie „walkę z feminizmem”, zakwalifikowano jako „przestępstwo prasowe”, „groźby” i „mowę nienawiści”. Proces odbywał się w Liège i trwał 3 dni.

Oskarżonemu groziło nawet do 5 lat więzienia za „rozpowszechnianie gróźb uznanych za poważne zagrożenie dla kobiet i ruchów feministycznych”, nawet jeśli „nie dotyczyły konkretnych osób”. Sąd odrzucił tylko zarzut „podżegania do nienawiści”. Akt oskarżenia obejmował komentarze Haenena z okresu od 12 do 19 października 2020 r.

Sami Haenen zabrał głos w sprawie masakry w USA i wyraził empatię dla zamachowca. Chodziło o niejakiego Elliota Rodgera, studenta z USA, który dokonał masakry w Kalifornii i ogłosił wcześniej, że nienawidzi kobiet”.

Haenen, który zastanawiał się nad motywami jego działań, został zaatakowany na forum. Przed sądem wyjaśniał, że spadła na niego „lawina nienawiści i groźby śmierci”. Twierdził, że odpowiedział po prostu tym samym poziomie, ale były to obelgi. Niezbyt wybredną kłótnię w internecie, uznano jednak za „groźby” karalne.

Prokurator Brigitte Goblet mówiła o „narcystycznej, antyspołecznej i paranoicznej osobowości” oskarżonego. Zażądała kary 3 lat pozbawienia wolności oraz grzywny. Obrona wystąpiła o karę w zawieszeniu. Sam Haenen odmówił poddania się ewentualnemu „warunkowi próby”, polegającej na zakazie umieszczania nowych wiadomości na portalach społecznościowych. Belg warunkowo odzyskał wolność, bo wcześniej przebywał w areszcie, a później miał „dozór elektroniczny”.

Pomijając poziom „dyskusji” i okładanie się obelgami w internecie, sam wyrok jest jednak precedensem, bo nie tylko wspomaga autocenzurę i po raz pierwszy w Belgii karze za wpisy na Facebooku, ale też piętnuje i uznaje za przestępstwo formy uznawane za mizoginizm. Ten wydaje się tymczasem być tylko odpowiedzią na coraz bardziej totalitarne i anty-wolnościowe postulaty radykalizujących się feministek. W Europie ta kulturowa lewica wykopała kolejny rów społecznej nienawiści…

14 KOMENTARZE

  1. cha cha cha I to w sytuacji gdy nienawiść w stosunku do mężczyzn jest na porządku dziennym w całym post-zachodnim świecie. Cały Nowy Wspaniały Świat opiera się na robieniu z kobiet lepszej płci

    • Kilkanaście XD, z takim podejściem do mężczyzn to nie kiwną palcem w obronie jak araby będą państwo przejmować. Bo i po co jak przeciętny chłop będzie miał więcej praw pod muzułmańskim zarządem.

  2. Wyrok jest „nowoczesny”, nie ma nic wspónego ze sprawiedliwością, no ale – przynajmniej teorertycznie – facet został chyba skazany „za rzucanie gróźb nieokreślonym kobietom”, a nie za to, ze „nienawidzi kobiet”.
    Nie mam zamiaru bronić „zasadności wyroku”, bo jej nie widzę, ale chyba, przynajmniej teoretycznie, nie został skazany za mizoginizm, lecz za groźby choć wobec ogólnie okreslonych adresatów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here