Trzaskowski bierze się za kierowców. Tak prezydent doi mieszkańców stolicy [FOTO]

Rafał Trzaskowski.
Rafał Trzaskowski. (Zdj. screen/FB)
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Warszawa rozszerza strefy płatnego parkowania. Więcej mieszkańców stolicy będzie musiało płacić roczne abonamenty za możliwość parkowania pod swoim mieszkaniem.

Strefa płatnego parkowania od 15 listopada zostanie rozszerzona o kolejne dzielnice: część Ochoty i CAŁY Żoliborz.

W związku z tym, miesiąc wcześniej mieszkańcy mogą składać wnioski o abonament mieszkańca. Można to zrobić elektronicznie lub osobiście w każdym z Punktów Obsługi Pasażerów ZTM.

Od września, po przyjęciu uchwały przez Radę Warszawy, warszawiacy mogą wybrać pomiędzy abonamentem zwykłym, a obszarowym.

Strefa płatnego parkowania. Ile w Warszawie kosztuje abonament?

Za zwykły abonament trzeba zapłacić 30 złotych za rok. Mieszkańcy sami wybierają obszar w promieniu 150 metrów od miejsca zameldowania, wybierając do 8 parkomatów.

„Postój pojazdu może mieć miejsce w odległości nie większej niż 100 metrów od parkomatów objętych abonamentem, w okresie jego ważności” – informuje Zarząd Dróg Miejskich.

Dostępny jest też nowy abonament obszarowy, za który trzeba zapłacić 600 złotych za rok. Taki abonament obejmuje znacznie większy obszar, na którym można bezpłatnie parkować. Jak zaznacza ZDM mają to być całe osiedla lub znaczna część dzielnicy.

„Takie obszary obejmować będą nawet kilkadziesiąt ulic i od kilkuset do 1,5 tysiąca miejsc postojowych. W efekcie dużo łatwiej będzie na takim obszarze znaleźć wolne miejsce do zaparkowania” – przekonuje ZDM.

Każdemu mieszkańcowi przysługuje jeden abonament, który obowiązuje przez rok.

Tak właśnie drenuje się kieszenie mieszkańców. Ktoś może oczywiście powiedzieć, że przy wyborze najtańszego abonamentu, 30 zł na rok to nie są żadne pieniądze. Tak działa jednak niemal cała klasa polityczna – wymyślaniem na pozór niskich abonamentów czy podwyżek, ale finalnie zbiera się całkiem pokaźna kwota, więc płacimy coraz więcej i więcej. Tu nowy abonament, tam podwyżka za śmieci, w jeszcze innym miejscu wzrost podatku od nieruchomości. To oczywiście przykłady pierwsze z brzegu.

Za 30 zł rocznie dostajemy możliwość parkowania „aż” 150 metrów od miejsca zamieszkania. To oznacza, że czasami można krążyć i kilkanaście minut, by trafić na wolne miejsce. Gdy chcemy mieć spokój i móc parkować na większym obszarze bez narażania się na mandat, kwota ta rocznie wzrasta już do 600 zł.

W nowych strefach stołeczny ratusz będzie pobierał opłaty za 14,5 tys. miejsc parkingowych, a łącznie w całej Warszawie jest ich ok. 52 tys. To oczywiście nie koniec. Urzędnicy już zapowiadają ekspansję – kolejne nowe strefy płatnego parkowania mają znaleźć się na części Woli (na części już jest) oraz na Saskiej Kępie.

Strefy Płatnego Parkowania w Warszawie rozszerzone.
Strefy Płatnego Parkowania w Warszawie rozszerzone. (Fot. ZDM)

14 KOMENTARZE

  1. jest od niego lepszy cwaniak, lizus pisu, prezydent Torunia! Już w ub roku całe miasto obstawił płatnymi parkometrami! Ciekawe a co on przeznacza kasę bo w mieście, poza robotami na pokaz, z dopłat unijnych, ulice dla kierowców jak za komuny!Sztandarowe województwo moherowe ma się coraz lepiej, w uzdrowiskach szpitale wojskowe covid dla całego świata i kolesi!

  2. Mieszkanie w bloku w mieście takie trendy i nowoczesne. Młodzi „wyksztuceni” z wielkich miast za parkowanie gruza będą dojeni bez litości, i jeszcze podatkiem od CO2 bo roślinki cierpią. A „wsioki i zaścianek” parkują na swojej ziemi i żaden trzask w dupie ich nie ubodzie.

  3. Tak samo jest w Gdyni gdzie rządzi , już chyba ze 100 lat niejaki Szczurek. W gdyni płaci się postojowe już na osiedlach dzielnic i to odległych od centrum. Powstały tzw. strefy opłat czerwona, zielona itd. płaci się w centrum za godzinę postoju 5,50 zł. a za trzy ponad 20!. Przestrzegam wszystkich turystów by wkalkulowali to w wydatki. Prezydent Szczurek na początku był wrażliwy i chwalono Go teraz jest zakałą miasta, nie liczy się z nikim, nie rozmawia z mieszkańcami . Tchórz i gnębiciel.

  4. Do Warszawy dopiero wchodzi to, co Kraków ma od dawna. W Krakowie od dłuższego już czasu ruch uliczny dezorganizuje „proekologiczna” klika w UM, której „najwybitniejszymi” przedstawicielami są niejacy pp. Gryga i Franek.
    Tak więc spodziewajcie się w Warszawie nie tylko płatnego parkowania — ale i zamiany pasów ruchu na ścieżki rowerowe (bardzo przydatne zwłaszcza w jesieni i zimie), zwężania ulic, „słupkozy”, „tras slalomowych” na przejezdnych dotąd ulicach itd. itp.

Comments are closed.