Macron czekał w Rzymie 1,5 godziny na Bidena. Został zlekceważony?

Joe Biden i Emmanuel Macron w siedzibie Ambasady Francji w Watykanie. Foto: PAP/Abaca
Joe Biden i Emmanuel Macron w siedzibie Ambasady Francji w Watykanie. Foto: PAP/Abaca
REKLAMA
Francuski prezydent i jego amerykański odpowiednik spotkali się po raz pierwszy osobiście od czasu kryzysu dyplomatycznego po zerwaniu kontraktu przez Australię na francuskie okręty podwodne i wyborze produktów amerykańskich.

Do spotkania doszło w Rzymie przed rozpoczęciem szczytu G20 w Villa Bonaparte, siedzibie Ambasady Francji w Watykanie. Jak podaje „Le Figaro” amerykański prezydent kazał swojemu gospodarzowi czekać na siebie prawie półtorej godziny…

Biden zapewniał, że „nie mamy starszego i bardziej lojalnego sojusznika” i dodał, że „Francja jest cennym partnerem, jest potęgą samą w sobie”, ale specjaliści mówią, że konkretów nie było. Macron poruszył temat budowy „obrony europejskiej”, partnerstwa strategicznego w regionie Indo-Pacyfiku i zaangażowania Ameryki w operacje na Sahelu. Dodał, że chce „patrzyć w przyszłość”.

REKLAMA

Francuskie media piszą, że dla Joe Bidena głównym problemem są Chiny, a rola wsparcia Francji jest tu marginalna. Dla Macrona jest to kwestia prestiżu, zwłaszcza w kontekście wyborów. Zresztą spóźnienie Bidena wykorzystała natychmiast Marine Le Pen, która napisała o lekceważeniu francuskiego prezydenta na Twitterze i sugerowała nawet „wyniesienie się z NATO”…

Spotkanie trwało 1,5 godziny. Prezydenci uzgodnili „kilka dwustronnych partnerstw” – zapewniał Emmanuel Macron, przywołując tu tematy eksportu broni, energetyki jądrowej i odnawialnej, współpracę w kosmosie i „najbardziej innowacyjne technologie”. Waszyngton ma wspomóc francuskie operacja na Sahelu.

REKLAMA