
Sterty śmieci piętrzą się w niektórych regionach Nowego Jorku. Wiele wskazuje na to, że ma to związek z obowiązkiem szczepień nałożonym na pracowników miejskich. Burmistrz miasta popada w furię, a mieszkańcy w panikę.
W czwartek w wielu regionach Nowego Jorku piętrzyły się niewywożone śmieci.
Liczba śmieci zaczęła rosnąć proporcjonalnie do zmniejszania się czasu na wypełnienie obowiązku szczepienia, który burmistrz miasta, Bill de Blasio, nałożył na pracowników miejskich.
Mieszkańcy Nowego Jorku zaczęli popadać w panikę w mediach społecznościowych, twierdząc, że to na pewno jakiś rodzaj protestu m.in. śmieciarzy przeciw zmuszaniu ich do przyjęciu preparatu podawanego w szczepionkach na Covid-19.
Niedawno burmistrz Bill de Blasio ogłosił, że pracownicy miejscy muszą otrzymać co najmniej jedną dawkę szczepionki Covid-19 do piątku. Niezaszczepieni pracownicy zostaną wysłani na bezpłątny urlop.
Od tego czasu prace miejskie spowolniły. Choć nie ma dowodów na to, że jest to jakiś rodzaj protestu, to burmistrz i tak się wścieka.
– Każdy, kto nie wykonuje swojej pracy, krzywdzi swoich kolegów pracowników sanitarnych, szkodzi swoim sąsiadom i szkodzi swojemu miastu – zwrócił się do pracowników miejskich de Blasio. – Czas przestać – dodał.
W oświadczeniu departament sanitarny poinformował, że jest „świadomy, że występują opóźnienia w odbiorze”.
Możliwe jednak, że to nie protest, a po zwykła konsekwencja nakazu – po prostu zabrakło zaszczepionych pracowników.
Joseph Mannion, prezes Stowarzyszenia Funkcjonariuszy Sanitarnych, obawia się, że stosy śmieci mogą zapowiadać możliwy niedobór pracowników w poniedziałek, jeśli wskaźniki szczepień wśród pracowników sanitarnych nie wzrosną do piątku.
Źródło: NBC NEWS