Konfederacja/Fot. screen Facebook
Konfederacja/Fot. screen Facebook
Przedstawiciele Konfederacji przedstawili zatrważającą prognozę na życie polskiego przedsiębiorcy od 1 stycznia 2022 roku. Na wzroście podatków ucierpią także zwykli obywatele. 

– Niestety mamy dalszy progres tego, co Prawo i Sprawiedliwość sobie od początku wymyśliło, czyli zbawianie świata na siłę, kosztem innych. Mamy informacje o tym, że najniższa krajowa znowu zostanie podniesiona, tym razem do ponad 3 tys. zł. Tylko nieliczni wiedzą, że to oznacza, że i średnia krajowa będzie rosła, ale przy okazji średniej krajowej również będzie rosła obowiązkowa składka ZUS-owska – mówił Artur Dziambor.

– Ta składka ZUS rośnie oczywiście co roku, ponieważ ona jest dostosowywana do średniej krajowej. Natomiast w tym roku zaliczy skok, gigantyczny skok, ponieważ najprawdopodobniej, według tych obliczeń, które w tym momencie funkcjonują, ta składaka ZUS-owska będzie wynosiła już 1700 zł – wyjaśnił.

Jak podkreślił Dziambor, 1700 zł to „obowiązkowa składka, którą będzie musiał płacić każdy człowiek, który prowadzi działalność gospodarczą w Polsce – samego ZUS-u”.

Michalkiewicz. The Movie

– Czyli pierwsze 1700 zł, które zarobi to jest własność ZUS-u. Następne pieniądze, które zarobi to tylko ¾ są jego. ¼ będzie urzędu skarbowego. A potem z tych ¾ jeszcze musi zapłacić dodatkowo VAT i inne podatki – wskazał.

Głos zabrał także Dariusz Szumiło. – Jako przedsiębiorca, chciałbym uświadomić rządzącym, że gospodarka to system naczyń połączonych. Oni nie bardzo chyba o tym wiedzą – stwierdził.

– Nie zdają sobie sprawy, że podnoszenie kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw to mniej pieniędzy w budżetach firm, mniej pieniędzy na inwestycje, na podnoszenie płac tym pracownikom, którzy dobrze pracują i w końcu na konsumpcję. A te wszystkie trzy czynniki, czyli inwestycje, płace i konsumpcja napędzają wzrost gospodarczy. A wyższy wzrost gospodarczy to lepszy poziom życia naszych obywateli – a chyba tego chcemy – mówił.

Szumiło odczytał też, jakie podwyżki czekają wszystkich Polaków – nie tylko przedsiębiorców. Przypomniał, że podwyżki cen zapowiada m.in. PGNiG.

– Zapłacimy nawet o 20 proc. więcej. W tym roku mieliśmy już trzy podwyżki: w maju Urząd Regulacji Energetyki zarządził wzrost o 5,6 proc., w lipcu – o 12,4 proc., a we wrześniu – 7,4 proc. – mówił.

W kontraktach na listopad średnia cena gazu wzrosła w porównaniu z wrześniowymi stawkami o 89 proc.

Wskazał, że wzrosną też ceny prądu. – W latach 2020-2021 ceny energii wzrosły. W 2022 roku planowane są jeszcze mocniejsze podwyżki. Obecnie tak drogiego prądu na giełdzie nie mieliśmy w Polsce jeszcze nigdy w historii – słyszymy. W przyszłym roku przecięta rodzina, rocznie, może zapłacić za prąd nawet 300 zł więcej.

Dobromir Sośnierz wskazał, że za ten stan rzeczy odpowiedzialne są niemal wyłącznie rząd PiS i Unia Europejska.

– To, że rząd tak chętnie podnosi płacę minimalną, to dlatego to robi, że ma od tego prowizję. Rząd pobiera przecież podatki od tych wynagrodzeń, a co za tym idzie, zwiększa składkę przedsiębiorców. Domagamy się w związku z tym obniżenia tego klina podatkowego, zwłaszcza w sytuacji kryzysowej, kiedy nasza gospodarka potrzebuje oddechu i potrzebuje świeżej krwi, potrzebuje zastrzyku energii dla przedsiębiorców. I domagamy się zerwania tego sztucznego związku między składką ZUS-owską płaconą przez przedsiębiorcę ze średnią krajową – zaznaczył.

Sośnierz dodał również, że rosnące ceny energii to w dużej mierze skutek unijnych regulacji, którym się podporządkujemy.

– To jest polityka samobójcza. Musimy od tej polityki odejść. Musimy się jak najszybciej wymiksować z tego „Zielonego Ładu”, bo to jest samobójstwo dla naszego kontynentu, a w tym zwłaszcza dla Polski, bo wdrażanie go następuje w sytuacji, kiedy bogatsze państwa Zachodu już pobudowały sobie infrastrukturę (…) – podsumował. Ocenił, że jest to w sposób oczywisty nieuczciwe.