Armenia odpowiedziała na atak Azerbejdżanu. Foto: tter
Armenia odpowiedziała na atak Azerbejdżanu. Foto: tter
Po przegranej przez Armenię wojnie o Górski Karbach wzmogło się napięcie na granicy tego kraju z Azerbejdżanem. Armenia oskarża sąsiada o „próbę ofensywy” na swoje terytorium. Czyżby ciąg dalszy destabilizacji świata inspirowanego z Moskwy?

Azerbejdżan ze swojej strony ogłosił, że to armia armeńska „w sposób nieuzasadniony i intensywny ostrzelała” pozycje jego wojsk.

Armenia i Azerbejdżan oskarżyły się nawzajem o ostrzał w niedzielę 14 listopada na odcinku granicy w pobliżu enklawy Górnego Karabachu.

„Jednostki sił zbrojnych Azerbejdżanu podjęły próbę ofensywy pozycyjnej na wschodnim kierunku” – komunikują Ormianie. Dodano, że rozpoczęła się intensywna wymiana ognia około południa. Ministerstwo Obrony w Erewaniu twierdzi, że „powstrzymało próby zajęcia terytoriów przez wroga w regionie” i dodaje, że „sytuacja pozostaje napięta”.

Michalkiewicz. The Movie

Z kolei Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu twierdzi, że w nocy z soboty na niedzielę to Ormanie pierwsi oddali strzały na pozycje azerskie. Pociski miały spaść na Kalbajar, przejęte przez Azerów w 2020 roku. Żadna ze stron nie informuje o ofiarach śmiertelnych.

Konflikt rok temu zakończył się klęską Armenii, która musiała oddać część kontrolowanych terytoriów. Pomimo podpisania zawieszenia broni i rozmieszczenia tam rosyjskich „sił pokojowych”, napięcia między dwiema byłymi republikami sowieckimi utrzymują się na wysokim poziomie.

Źródło: AFP/ Le Figaro