MKOl wydaje wytyczne większej „inkluzywności” sportowców trans- i inter-płciowych

Laurel Hubbard, transpłciowa sztangistka wystąpi na IO w Tokio.
Laurel Hubbard, transpłciowa sztangistka wystąpi na IO w Tokio. (Zdj. PAP/EPA)
Prenumerata Najwyższego Czasu!
Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) 16 listopada uznał, że „żaden sportowiec nie powinien być wykluczany z zawodów”. Nawet w przypadku postrzegania jako nieuczciwej przewagi ze względu na jego płeć. Komitet wydał nowe zasady dotyczące „włączenia” osób trans i interpłciowych w sport i ich konkurowania z kobietami.

Komitet Olimpijski opublikował „zasady dotyczące uczciwości, włączenia i niedyskryminacji w oparciu o tożsamość płciową i różnice płciowe”. Nowe ramy zawierają 10 ogólnych wskazówek, które mają na celu ukierunkowanie poszczególnych federacji sportowych na postulaty LGBT, ale pozostawiają im pewną autonomię.

MKOL wyjaśnił, że nie jest w stanie wydać przepisów określających konkretne kryteria kwalifikacji trans-sportowców dla każdej dyscypliny. Decyzje, co do zachowania równowagi rywalizacji w poszczególnych sportach zostawił więc do decyzji poszczególnych federacji, które mają nad tym pracować.

Przypomnijmy, że rywalizacja sportowców „trans”, a nawet „niebinarnych” z kobietami budzi olbrzymie kontrowersje. Faceci udający kobiety nie dają szans zawodniczkom w większości dyscyplin siłowych, sportach walki, czy lekkiej atletyce.

Keveh Mehrabi z MKOL stwierdził, że Komitet nie narzuci wiążących przepisów, ale będzie współpracował nad ustaleniem zasad z międzynarodowymi federacjami dla poszczególnych dyscyplin. Ma to być „proces, przez który musimy przejść z każdą federacją indywidualnie dla każdego przypadku” – dodał.

Nowe zasady przygotowywano od 2 lat i konsultowano z ponad 250 sportowcami oraz z „zainteresowanymi stronami” (w tym lobby LGBT). Zasady ostaną wprowadzone po zimowych igrzyskach w Pekinie i zastąpią poprzednie wytyczne, które pochodzą z 2015 roku. Te już okazują się „przestarzałe” i zbyt mało „postępowe”.

Nowe ramy odchodzą od polityki, zgodnie z którą sportowcy transpłciowi mogli konkurować z kobietami pod warunkiem, że ich poziom testosteronu był poniżej pewnego limitu przez co najmniej 12 miesięcy przed zawodami. Dyrektor medyczny MKOl Richard Budgett wskazuje, że poziom testosteronu przestaje się w ogóle liczyć. Może być tylko „wskazówką”, ale „nie zasadą”.

MKOl poszedł dalej. Komitet olimpijski uznał za niepotrzebne badania ginekologiczne i testy wykorzystywane do weryfikacji płci sportowca. Uznał je za „brak szacunku”. Jedna z nowych zasad MKOl ustanawia „prymat zdrowia i autonomii cielesnej”. Niedopuszczalne jest zmuszanie do „medycznie niepotrzebnych procedur lub leczenia w celu spełnienia kryteriów kwalifikacyjnych”.

Nowe zasady pojawiły się zaledwie kilka miesięcy po tym, jak nowozelandzki(a) sztangist(k)a Laurel Hubbard w Tokio został(a) pierwszym transpłciowym sportowcem, który brał udział w igrzyskach olimpijskich. Ciężarowiec się zbłaźnił, ale szlak przetarł…

Źródło: Reuters

1 KOMENTARZ

Comments are closed.