
Wolontariusz Fundacji Pro-Prawo do życia został uderzony ciężkim łańcuchem w głowę. Do napadu doszło w centrum Warszawy. Jak się okazuje, ataku dokonał agresywny zwolennik aborcji. Pomimo odniesionych obrażeń, poszkodowanemu udało się obezwładnić napastnika i przekazać go w ręce policji.
Na ulicach Warszawy i innych miast Polski trwa mobilna kampania społeczna Fundacji Pro-Prawo do życia, ostrzegająca polskie społeczeństwo przed konsekwencjami aborcji. Jak podaje komunikat Fundacja Pro, „tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy członkowie aborcyjnej mafii pomogli przeprowadzić ponad 30 000 nielegalnych, pigułkowych aborcji na polskich dzieciach”.
Uczestnicy akcji pro-life spotykają się coraz częściej z agresją aktywistów aborcyjnych. Tym razem do brutalnego zdarzenia doszło w centrum Warszawy. Wyposażona w antyaborcyjne grafiki furgonetka Fundacji stała na światłach w korku. Do samochodu podjechał agresywny mężczyzna i za pomocą grubego łańcucha usiłował zniszczyć pojazd.
Miłość i tolerancja w wydaniu lewaków😯
Atak na samochód #ProLife w Warszawie😡@Prawo_do_zycia pic.twitter.com/menbMTRgyX— Duke (@boksinf) November 18, 2021
W pewnym momencie z całej siły uderzył w przednią szybę furgonetki, wybijając ją. „Niewiele brakowało, a maleńkie kawałki szkła posypałyby się prosto w oczy wolontariusza Fundacji, który siedział w szoferce” – czytamy w komunikacie.
Wolontariusz Fundacji – Dawid, który odpowiadał za koordynację całej akcji, wyskoczył z pojazdu, aby schwytać napastnika. Wywiązała się walka, w trakcie której zwolennik aborcji uderzył Dawida w głowę ciężkim łańcuchem. Pomimo odniesionych obrażeń, wolontariuszowi fundacji udało się obezwładnić bandytę. Z pomocą poszkodowanemu przyszedł kierowca furgonetki. Lewacki bojówkarz został przekazany w ręce policji.
Ranny wolontariusz Fundacji został odwieziony do szpitala na badania. Na szczęście jego życiu nic nie zagraża. Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do życia, mówi o stałym i realnym zagrożeniu życia i zdrowia wolontariuszy.
Pyta: „Jak długo jeszcze będziemy musieli czekać, aż ktoś zajmie się tymi przestępcami, którzy kpią sobie z polskiego wymiaru sprawiedliwości? Czy potrzeba, aby któryś z naszych wolontariuszy zginął od uderzenia łańcuchem w głowę lub pchnięcia nożem, żeby politycy i podległe im służby w końcu zainteresowały się tym tematem i zapewniły bezpieczeństwo swoim obywatelom? Nie tylko nam, ale przede wszystkim dziesiątkom tysięcy maleńkich, polskich dzieci, które każdego roku są mordowane przez aborcyjną mafię”.
Fundacja Pro-Prawo do życia zapowiada, że nie zamierza zaprzestać kampanii społecznych/
Źródło: Fundacja Pro-Prawo do życia/ PCH24