Łzawa historia migranta w TVN. „Płynął 6 dni (…) w lodowatej wodzie”. Potem zadzwonił [VIDEO]

Mem i Katarzyna Wappa/Fot. Facebook/screen TVN24 (kolaż)
Mem i Katarzyna Wappa/Fot. Facebook/screen TVN24 (kolaż)
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
TVN24 wyemitował łzawe wyznania Katarzyny Wappy. Widzowie „Czarno na białym” mieli okazję wysłuchać historii nielegalnego migranta, który miał pływać przez 6 dni w jednej z podlaskich rzek. Internet kpił, a redakcja programu wydała oświadczenie.

Wolontariuszka z Podlasia, Katarzyna Wappa, twierdziła, że „Białorusini wepchnęli wręcz do rzeki” Ibrahima.

– To było w ubiegłym tygodniu. On płynął 6 dni. W ciągu dnia, w tej lodowatej wodzie. W nocy wychodził na brzeg, mokry i zmarznięty kładł się na gołej ziemi. Nie zapalał ogniska, bo bał się, że go ktoś zobaczy, a potem, jak udało mu się spać maksymalnie do godziny, już ze znużenia, to szedł, żeby się rozgrzać w nocy, potem znowu siadał i tak to wyglądało W tym czasie nie jadł i nie pił, tam parę łyków z rzeki, ale się bał pić, bał się, że zachoruje – twierdziła wolontariuszka.

– I w momencie, kiedy on tutaj gdzieś wypłynął, pojawił się dla świata w naszym regionie już. I kiedy mu pomogliśmy, nas obdarzył takim zaufaniem, że potem gdzieś tam mieliśmy od niego feedback, że tam gdzieś jest w dalszych etapach podróży – dodała.

– Dzwonił do mnie i mówił mi: boję się. A ja do niego mówiłam: wiem, ale jestem z tobą, wiesz o tym, że… – dodała, zalewając się łzami.

Po burzy w Internecie redakcja „Czarno na białym” wydała oświadczenie. Jak czytamy, „standardem” jej pracy jest „weryfikacja informacji”. Opublikowano też oświadczenie samej wolontariuszki.

„Oświadczam, że historia Ibrahima jest historią prawdziwą. Ibrahim opowiedział mi ją osobiście” – czytamy.

„Spotkałam go w pierwszej połowie października. Odebrałam ze szpitala w Hajnówce, gdzie otrzymał niezbędna pomoc medyczną. Opowieść migranta potwierdza moja koleżanka Kamila, która – w czasie, kiedy się rozgrywała – pełniła wolontariat w hajnowskim szpitalu” – utrzymywała.

Dalej wyraziła obawę, że jej „słowa zostały potraktowane zbyt dosłownie”.

„Zastosowałam pewien skrót myślowy, dotyczący trwającej sześć dni podróży, której traktem była rzeka.

Nie miałam na myśli sytuacji, w której Ibrahim nie opuszczał rzeki w ciągu dnia. Kierował nim z jednej strony strach przed push-backiem, z drugiej instynkt samozachowawczy. Te dwa czynniki zadecydowały o jego podróży” – dodała.

Źródła: TVN24/Twitter