Niedzielski przyznał TO wprost: „Restrykcje są mało skutecznym środkiem”

Adam Niedzielski/Fot. screen YouTube/RMF24
Adam Niedzielski/Fot. screen YouTube/RMF24
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
U Roberta Mazurka gościł „minister pandemii” Adam Niedzielski. Szef pandemicznego resortu zdrowia przyznał, że restrykcje nie są skutecznym narzędziem walki z mniemaną pandemią.

– Kiedy 23 października zeszłego roku wprowadzaliście lockdown, myśmy sobie sprawdzili, wtedy nowych zakażeń było prawie 14 tysięcy. Teraz mamy ponad 28 tys. – ponad 2 razy tyle. Liczba zgonów: wtedy zmarły 153 osoby, wczoraj – mam dane z wczoraj – 460. I to, co dla was jest najważniejsze, podkreślacie, że to jest najważniejsze – liczba łóżek, liczba zajętych respiratorów. O ile rok temu wprowadzaliście lockdown, czyli zamykaliście bary, restauracje, sanatoria, kina, wszystko, co można było, to wtedy zajęte było prawie 11 tys. łóżek, a teraz – prawie 19 tys. łóżek szpitalnych. Jeśli chodzi o respiratory, wtedy 851 respiratorów było zajętych przez pacjentów z covidem, wczoraj 1613, dwa razy tyle – przypomniał Mazurek.

– Panie ministrze, to ja panu pokazałem na liczbach, żeby nie było, że to moje opinie, że konsekwencji w tym, co robicie, nie ma żadnej, bo wtedy zamykaliście państwo, a teraz mówicie: spokojnie, zaraz będzie dobrze – zwrócił się do Adama Niedzielskiego.

– Jesteśmy w zupełnie innej sytuacji – mówił „minister pandemii”.

– Pan mówi o momencie, w którym były wprowadzane obostrzenia, ale te obostrzenia były wprowadzone w październiku, tak jak pan zwrócił uwagę, a skutkiem też właśnie w listopadzie było to, że w tej chwili, porównując ten rok do roku, mamy i tak cały czas mniej hospitalizacji niż było w zeszłym roku – przekonywał.

– Jak by pan popatrzył na dzisiejszą statystykę zajętych łóżek i statystykę sprzed roku, to okazałoby się, że te działania restrykcyjne w o wiele mniej skuteczny sposób oddziaływały na zmniejszenie hospitalizacji niż to, co teraz jest tym głównym elementem, czyli szczepienia – dodał.

„Zupełnie inne warunki”

Mazurek zarzucił rządzącym niekonsekwencję, jeśli chodzi o stosowanie środków rzekomej walki z mniemaną pandemią.

– To nie jest kwestia konsekwencji, tylko to jest kwestia zupełnie innych warunków, w jakich teraz się znajdujemy. Teraz mamy blisko 60 proc. dorosłej populacji wyszczepionej. Jeżeli robimy badania seroprewalencji, co oznacza po prostu, że badamy, czy ludzie mają przeciwciała w reprezentatywnej próbie, wychodzi nam, że to jest blisko 70-75 proc., czyli ta nasza odporność populacyjna jest zupełnie inna niż była rok temu – wyjaśnił Niedzielski.

– To jest podstawą przede wszystkim tego, że mamy mniej hospitalizacji, czyli ta liczba zakażeń nie przekłada się w tak dużym stopniu, jak w poprzednich falach na liczbę hospitalizacji i w gruncie rzeczy restrykcje, o których pan mówi, to nie są tylko restrykcje wprowadzane po to, żeby ograniczyć mobilność, tylko m.in. po to, żeby bronić wydolności systemu opieki zdrowotnej – dodał.

Mazurek dopytywał też, „dlaczego nie idziemy śladem mądrzejszych od nas, którzy wprowadzają restrykcje dla niezaszczepionych”. – My cały czas prowadzimy rozmowę w takiej dziwnej konwencji, że restrykcje są jedyną metodą walki z pandemią – oburzył się Niedzielski. – To wyście nas przekonywali przecież – odparł Mazurek.

– Teraz jest inaczej, bo mamy szczepienia, mamy lepiej opanowaną organizację systemu opieki zdrowotnej pod względem rozwiązań covidowych, kupiliśmy masę sprzętu, mamy masę ludzi (…) mamy zdecydowanie większą wydolność systemu opieki zdrowotnej pod kątem reagowania na problem – mówił Niedzielski.

– Rozpatrujemy wszystkie pomysły, naprawdę restrykcje nie są jedyną metodą walki z pandemią – mówił w kontekście twierdzeń prof. Flisiaka z Rady Medycznej, że rząd warszawski nie wprowadza koronarestrykcji z obawy przed reakcją społeczeństwa.

„Restrykcje są mało skutecznym środkiem”

Na uwagę, że przez półtora roku restrykcje były jedyną metodą, Niedzielski odpowiedział: „Były, bo też inaczej społeczeństwo na nie reagowało, było bardziej zdyscyplinowane”.

– Jeżeli obserwujemy to, co się dzieje w reakcji na wprowadzane restrykcje, historycznie, no to proszę przypomnieć sobie, jak wyglądała reakcja na restrykcje w tej pierwszej fali, kiedy nie wiedzieliśmy, z czym mamy do czynienia – mówił Niedzielski.

Mazurek przypomniał też, że w listopadzie ubiegłego roku szef rządu warszawskiego utrzymywał, że restrykcje będą chroniły m.in. służbę zdrowia przed zapaścią. – Wprowadzenie tych restrykcji wtedy i tak spowodowało, że hospitalizacji było więcej niż jest teraz – przyznał Niedzielski.

– Czyli może nie były potrzebne, skoro i tak wzrosła liczba hospitalizacji – skwitował Mazurek.

– Też oceniamy je jako mniej skuteczne narzędzie walki z pandemią niż te, które mamy do dyspozycji, jak sprawna organizacja systemu opieki zdrowotnej, jak szczepienia, a za chwilę panie redaktorze będziemy mieli leki, które będą nam jeszcze bardziej pomagały, żeby nie liczyć i nie zarządzać tą pandemią – mówił szef pandemicznego resortu zdrowia.

– Zawsze się uczymy na błędach. Na pewno wiemy w tej chwili, że restrykcje są mało skutecznym środkiem ograniczenia wzrostu pandemii – przyznał.

– Ja nie mówię o przeszłości, kiedy poziom dyscypliny społecznej był większy, tylko teraz, kiedy zmęczenie pandemią, zmęczenie m.in. restrykcjami, doświadczeniami, wszystkim jest o wiele większy – zaznaczył.

Źródło: RMF24