Artur „Waluś” Walczak nie żyje. Sportowiec zmarł w wieku 46 lat

Artur Waluś Walczak nie żyje.
Artur Walczak. (Fot. Artur Andrzej, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons)
Prenumerata Najwyższego Czasu!
Artur „Waluś” Walczak nie żyje. Sportowiec zmarł po ponad miesięcznej walce o życie w szpitalu. Miał 46 lat.

22 października podczas gali PunchDown 5, w której to uczestnicy okładają się „liśćmi” po twarzy, „Waluś” został znokautowany. Trafił do szpitala w stanie krytycznym z uszkodzeniem mózgu.

Przeprowadzono operację usunięcia krwiaka i wprowadzono go w stan śpiączki farmakologicznej. W piątek, 26 listopada, Artur Walczak po ponad miesięcznej walce o życie zmarł w szpitalu. Informację podało oficjalne konto Strongman Polska.

„Smutna wiadomość. Artur Waluś Walczak nie żyje… Świeć Panie nad jego duszą” – napisano.

Kim był Artur „Walczak” Waluś?

Artur „Waluś” Walczak przez wiele lat startował z sukcesami w zawodach strongman. Jednym z jego sukcesów było m.in. wicemistrzostwo Polski w parach, po które sięgnął w 2015 roku z Bartłomiejem Grubbą.

Kilka lat temu Walczak postanowił spróbować swoich sił w sportach walki. Stoczył trzy pojedynki w formule MMA, po raz ostatni w 2018 roku w organizacji FAME MMA. Później postanowił także spróbować sił w slapfightingu i związał się z organizacją PunchDown.

Prokuratura wszczęła śledztwo po gali PunchDown

W organizacji PunchDown walki polegają na uderzaniu się na zmianę otwartą dłonią w policzek. Uderzany zawodnik nie może robić uniku. O zwycięstwie decyduje nokaut lub werdykt sędziowski.

Sprawą walki „na liście”, która zakończyła się tragedią, zajęła się prokuratura Rejonowa Wrocław Stare Miasto. Chodzi o narażanie człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Wskazywano też, że po nokaucie „Walusiowi” zbyt późno udzielono fachowej pomocy. Na karetkę czekano ok. pół godziny.

Po gali PunchDown5 organizacja wydała następujące oświadczenie:

Pragniemy poinformować, że w wyniku jednej z walk wczorajszego turnieju PunchDown 5 jeden z jej uczestników, Artur „Waluś” Walczak, znajduje się obecnie pod opieką medyczną w szpitalu.

Jest to bardzo nieszczęśliwe zdarzenie, jedno z tych, których nikt sobie nie życzy, jakkolwiek jest ono wpisane w ryzyko związane z tą dyscypliną sportu.

Podczas nieszczęśliwego zdarzenia z wczorajszego wieczoru natychmiastowo zareagowali obecni na miejscu ratownicy medyczni, którzy przenieśli Artura w bezpieczne miejsce, w którym otrzymał pomoc doraźną i zostać poddany dalszej ocenie medycznej. Zawodnik zachowywał przytomność, ale zaobserwowane przez ratowników niepokojące symptomy neurologiczne skłoniły ich do wezwania na miejsce pogotowia ratunkowego, co niezwłocznie uczyniono. Następnie pogotowie przetransportowało Artura do jednego z wrocławskich szpitali w celu udzielenia mu dalszej specjalistycznej pomocy. Na początku przyszłego tygodnia zostanie przygotowany szczegółowy raport medyczny z przebiegu zdarzenia.

Ochrona zdrowia i życia uczestników gal PunchDown należy do naszych najważniejszych priorytetów. Zawsze będziemy dochowywać najwyższych standardów ochrony zdrowia naszych zawodników. Należy do nich zagwarantowanie niezbędnej pomocy medycznej ze strony ratowników na miejscu zawodów, a także zapewnienie jak najszybszego dostępu zawodników do specjalistycznych placówek medycznych.

Artur jest nie tylko uczestnikiem naszych gal, ale również naszym kolegą. Może liczyć na nasze wsparcie. Jesteśmy w stałym kontakcie z Jego bliskimi. Trzymamy bardzo mocno kciuki za to, żeby szybko powrócił do pełni zdrowia.

 

22 KOMENTARZE

  1. podobno ,,chcącemu nie dzieje się krzywda”,A nadstawiać mordę bez możliwości uniku?!,
    Na zabawach wiejskich,na każdej praktycznie ,leliśmy się mocno,ale nikt ,nawet najmocniej pijany,by nawet nie pomyślał o dobrowolnym nadstawianiu gęby na szwank.

  2. RIP> No ale nie ma to jak supersporty ku uciesze gawiedzi…. Kiedy igrzyska i gladiator na żywo?? toby dopiero radocha była ….

  3. Czy odszedł wyszczepiony? Szkoda, aby Phiser tracił bezpowrotnie część przychodów przez tak nieodpowiedzialne zachowanie obiektów do wakcynacji.

  4. „…uczestnicy okładają się „liśćmi” po twarzy” – głupota ludzka nie zna granic. Facet zmarł z powodu „liścia”…

  5. Nazywanie tego sportem jest bardzo naciągane, równie dobrze można kopać się po jajach. Nie widzę tu żadnej przestrzeni do rozwijania się fizycznie, nie dostrzegam pozytywnego wpływu na zdrowie. Jak to w ogóle trenować? Przywiązać łapkę na muchy do wiatraka sufitowego i wejść na krzesło?

    • Ze stanów, z tym że coraz bardziej popularnym sportem są tam nie walki homoseksualne a całkiem normalne z udziałem kobiet i mężczyzn, ta strona która przegrywa na ringu w finale kończy zapasy w normalny heteroseksualny sposób, pary mogą się umówić przed walką co do sposobu realizacji zmagań. To całkiem uczciwy i pouczający sport.

  6. Przyjrzyjcie się jak faulują: sporo nokautów – choć nie w tym przypadku – ma miejsce gdy podstawa dłoni uderza w brodę – widać wyraźniej na zwolnionym playbacku.

    Chcącemu nie dzieje się krzywda, ale gdy głód zajrzy społeczeństwu w oczy, trzeba będzie ważność tej maksymy zrewidować w trybie pilnym.

Comments are closed.