
Wojciech Olszański vel Aleksander Jabłonowski i Marcin Osadowski, którzy 11 listopada zorganizowali słynny już marsz w Kaliszu, podczas którego zdaniem „Gazety Wyborczej” i ministra SZ Izraela doszło do antysemickich wypowiedzi, opuścili areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego. „Kamraci” z okazji swojego wyjścia nagrali filmik pod więziennymi murami.
O tym, ze Olszański i Jabłonowski opuścili areszt, pisaliśmy już na NCzas.com:
Mężczyźni po wypuszczeniu z zakładu karnego są w wyśmienitych humorach. Olszański, znany także jako Aleksander Jabłonowski, cieszy się m.in. z tego, że teraz może tytułować się „kryminalistą” oraz z tego, że dostał nowe ubrania – jeansy i kurtkę puchówkę.
– Ponieważ pani prokurator Katarzyna Socha, prokuratorka rejonowa Kalisza, zaaresztowała moje buty kawaleryjskie, moje bryczesy jeździeckie, moją koszulę żołnierską, moją kurtkę wojskową i moją furażerkę jako podejrzane – do więźnia przyjechałem goły. Ale z więźnia wychodzę obłowiony – mówi Olszański.
– Mam jeansy, więzień dał mi buty, więzień dał mi kalesony, których nie mam, więzień dał mi kurtkę […] i mogę teraz iść walczyć z systemem – powiedział Olszański.
W dalszej części nagrania Olszański i Osadowski pozdrawiają różne osoby – głównie są to Żydzi.
– A przede wszystkim chcielibyśmy pozdrowić pana ministra spraw zagranicznych. Odp@#l ty się od państwa polskiego i od rządu polskiego – powiedział Olszański.
– Zajmij się napadem na polskiego ambasadora – dodał Osadowski.
Dalej panowie sugerowali, że żona ministra spraw zagranicznych Izraela doprawia mu rogi.
Mężczyźni skomentowali też wystawę o Izraelu, która miała miejsce w Kaliszu.
– Bardzo jesteśmy ciekawi […] czy są tam pozabijane dzieci palestyńskie, porozjeżdżane studnie palestyńskie – mówił Olszański, a Osadowski wspomniał jeszcze o wykarczowanych gajach oliwnych.