
Papież Franciszek zakończył swoją podróż na Cypr i do Grecji. Wrócił do Watykanu po czterech dniach, jak pisze AFP „spędzonych na obronie migrantów, wzywając Europę do wzięcia odpowiedzialności i uniknięcia rozbicia się cywilizacji”.
Dodają jeszcze, że Franciszek ostrzegał w szczególności przed nacjonalizmem i egoizmem. Papież wynegocjował zabranie do Rzymu 50 migrantów. Pierwsza grupa przyjedzie w ciągu dziesięciu dni, a pozostałe osoby na początku przyszłego roku.
Francuskie radio opisuje „szczęśliwą” Anitę, którą papież zabiera do Włoch z dzieckiem. „To było moje marzenie” – mówi kobieta, która wyemigrowała z Kinszasy w Demokratycznej Republice Konga dwa miesiące temu.
Okazuje się, że migranci ściągani przez Watykan są wyselekcjonowani. Nic dziwnego, że Franciszek może później widzieć w nich tylko „ofiary”. Watykan ma zapewnić im zakwaterowanie, szkolenia i proces integracji.
Papież Franciszek odleciał w poniedziałek rano z Aten do Rzymu. Ostatnim punktem jego pielgrzymki było spotkanie z młodzieżą w szkole urszulanek na przedmieściach greckiej stolicy. Była to jego 35. zagraniczna podróż i trzecia w tym roku, po pielgrzymkach do Iraku w marcu oraz do Budapesztu i na Słowację we wrześniu.
Le cri du pape François à Lesbos : « Arrêtons ce naufrage de civilisation ! » https://t.co/ZbfpXh3JG8
— Thierry Peltier ﺕ ﻥ (@Thierry_PELTIER) December 6, 2021
Źródło: France Info/ PAP