
Olaf Scholz powiązał kwestię reparacji wojennych z budżetem UE. Nigdy wcześniej żaden członek niemieckiego rządu nie wiązał kwestii reparacji wojennych z budżetem UE, jak zrobił to podczas swojej wizyty w Warszawie kanclerz Olaf Scholz.
„Wypowiedzi kanclerza są równie oburzające, co bezmyślne” – powiedział dziennikowi „Welt”, europoseł PiS, Witold Waszczykowski. Wypowiedź kanclerza Scholza na temat żądań reparacji wojennych podczas jego inauguracyjnej wizyty 12 grudnia w Warszawie wywołała komentarz Philippa Fritza na portalu dziennika „Welt”.
Portal zauważa, że w Polsce od zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych w 2015 roku toczy się debata na temat tego, czy Niemcy nie powinny zapłacić reparacji za zbrodnie popełnione przez Niemców w Polsce w czasie II wojny światowej. Scholz podał teraz kolejny „powód” dla stanowiska Niemiec o niewypłacaniu Polsce odszkodowań.
„Niemcy są nadal skłonne do wnoszenia bardzo, bardzo wysokich wkładów do budżetu UE” – te słowa z wizyty kanclerza w Warszawie przytacza „Welt” i kojarzy z jakimiś działaniami „zastępczymi”, które mają pozwolić Berlinowi rozmowy o odszkodowaniach.
„Zdanie jest cezurą. Nigdy wcześniej żaden członek niemieckiego rządu nie wiązał kwestii reparacji wojennych z budżetem UE” – zauważa autor tekstu w niemieckim dzienniku.
Większość z tych środków popłynęłaby do wielu innych krajów i nie wróciła do Niemiec – dodał Scholz. Uzasadniał w ten sposób „ożywienie gospodarcze na Wschodzie”. Uzasadnienie Scholza „wprawia wielu Polaków w zakłopotanie. Czy to przejęzyczenie, czy też głębokie przekonanie nowego kanclerza, że wspólny budżet UE rekompensuje niemieckie zbrodnie?” – pyta dziennik.
„Łączenie kwestii funduszy unijnych z niemiecką odpowiedzialnością za wojnę to błędny argument” – mówi portalowi gazety „Welt” Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS i przewodniczący sejmowej komisji, która zajmuje się przygotowaniem raportu o reparacjach.
„Odbieram to jako kolejną próbę uwolnienia Niemiec od odpowiedzialności” – komentuje poseł, który jest także prawnikiem. Mularczyk zwraca uwagę, że Niemcy nie są jedynym płatnikiem netto w UE. „Kanclerz zachowuje się jednak tak, jakby same Niemcy podniosły inne gospodarki”.
Witold Waszczykowski podobnie ocenia słowa Scholza. „To oburzające stwierdzenie. Miliony zabitych, Warszawa w gruzach: Jak można sobie wyobrazić przeliczenie czegoś takiego w funduszach unijnych?” – pyta były minister spraw zagranicznych, obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego. „Nikt nie korzysta z UE tak bardzo, jak Niemcy z ich gospodarką eksportową. Wspólny rynek to ogromny plus, zwłaszcza dla Berlina”.
Scholtza rozgrzesza za to Tomasz Siemoniak, „wiceszef największej partii opozycyjnej Platformy Obywatelskiej i były minister obrony”, który pociesza Berlin, że „kwestia reparacji jest od kilku lat wykorzystywana przez obóz rządowy do wewnętrznych rozgrywek politycznych”. „Wypowiedzi Scholza ocenia on jednak podobnie do swoich konkurentów” – dodaje „Welt”.
„Nie wydaje się słuszne łączenie kwestii reparacji z funduszami unijnymi, bo przecież fundusze nie są przyznawane w zależności od strat wojennych, ale są elementem budowania spójności w UE” – mówi Siemoniak portalowi. Tak więc „Scholzowi udało się, niemal mimochodem, urazić jednocześnie polski obóz rządowy i opozycję” – zauważa autor tekstu.
Źródło: PAP








