Sztuczna inteligencja rozpoznaje twarz.
Zdj. ilustracyjne. (Fot. PAP/DPA)
Polska była jednym z krajów, które „wprowadziły lub przynajmniej eksperymentowały” systemem rozpoznawania twarzy do śledzenia pacjentów z COVID-19 – pisze agencja Reutera.

Korea Południowa wkrótce wdroży pilotażowy projekt wykorzystania sztucznej inteligencji do śledzenia ruchu i kontaktów osób zakażonych koronawirusem.

Oficjalnie program w styczniu jako pierwsze wprowadzi miasto Bucheon, jedno z najgęściej zaludnionych w Korei Południowej.

Działanie systemu rozpisano na 110 stronach. Wykorzystywane będą algorytmy sztucznej inteligencji, technologia rozpoznawania twarzy oraz analiza zapisu z ponad 10 tys. kamer CCTV. W ten sposób śledzone będą kontakty osoby zakażonej, a także nastąpi weryfikacja, czy dana osoba miała na sobie maskę.

Michalkiewicz. The Movie

Decydenci tłumaczą, że system zaprojektowano m.in. po to, by nie musieć już polegać na zgłaszaniu kontaktów przez zakażonych. Jak wskazano, często zatajają oni swoje miejsca pobytu albo nie pamiętają z kim ostatnio się widzieli. Technologia wyręczy urzędników z analizowania kontaktów.

Jak zauważa Reuters, wiele rządów na świecie podczas ogłoszonej pandemii koronawirusa rozszerzyło zakres prawa, dzięki czemu całkiem legalnie i oficjalnie można śledzić ludzi za pomocą nowych technologii.

Wśród krajów tych agencja wymieniła także Polską.

„Chiny, Rosja, Indie, Polska, Japonia, a także kilka stanów USA należą do kręgu decydentów, które wprowadziły lub przynajmniej eksperymentowały z systemami rozpoznawania twarzy do śledzenia pacjentów z COVID-19” – pisze Reuters, powołując się na raport Columbia Law School w Nowym Jorku.

Jeśli chodzi o Polskę, najprawdopodobniej chodzi o aplikację Kwarantanna Domowa, która korzysta z modułu rozpoznawania twarzy. Osoby będące na kwarantannie muszą codziennie wykonywać wskazane zadania, na przykład wykonując zdjęcia twarzy.

Konieczność wysyłania zdjęć od początku budziła obawy, czy aby granica inwigilacji nie została przekroczona. Polski rząd zapewniał, że zdjęcia nie będą nigdzie wykorzystywane i mają służyć jedynie do weryfikacji, czy ktoś rzeczywiście znajduje się w domu.

Doniesienia Reutera każą się jednak zastanowić, czy aby Polska nie wykorzystywała przesyłanych zdjęć do innych celów, wykraczających zdecydowanie poza oficjalne zapewnienia.