
Niedawno pisaliśmy o miasteczku Hamtramck w stanie Michigan, którego rada miejska składa się wyłącznie z muzułmanów. Nowy burmistrz Amer Ghalib przejmuje tam władzę z rąk… Karen Majewski, która rządziła przez ostatnie 16 lat. W sumie miasto miało burmistrzów polskiego pochodzenia od 100 lat.
Nic dziwnego, bo było to miasto polskich migrantów i było nawet nazywane „małą Warszawą”. Jeszcze w latach 70. Amerykanie polskiego pochodzenia stanowili tu 90% mieszkańców, w roku 2010 już tylko około 15%, a ostatnio 6,8%. mieszkańców. Powoli uciekają, a ich miejsce zajęli nowi przybysze, głównie z Jemenu i Bangladeszu.
Nie tylko to miasto traci „polski” charakter.
Powoli zamiera także słynne polskie „Jackowo” w Chicago. Zamiast polskich cukierni, sklepów z pamiątkami z Polski czy biur podróży jak grzyby po deszczu powstają obecnie studia tatuażu, sklepy zoologiczne i popularne kluby.
W miejsce dawnych polonijnych biznesów, takich jak restauracja Czerwone Jabłuszko, wyrastają budynki mieszkalne, a tam, gdzie stał polski sklep spożywczy, teraz jest kręgielnia.
W rozmowie z PAP dziennikarka Małgorzata Ptaszyńska-Kulujian mówi, że „Jackowo od przynajmniej 20 lat określane jest jako +historic Polish district+ (historyczna polska dzielnica). Polonia zamieszkiwała tam w latach 60., 70., 80. i 90. XX wieku.
Dziś w Avondale wciąż są polskie kościoły, dwa polskie sklepy, restauracja Staropolska i biuro wysyłki paczek, ale językiem najczęściej słyszanym na ulicy jest angielski”.
Zwraca uwagę, że działały tam polskie kluby, sklepy, biznesy, polskie radio i telewizja. Od początku XXI wieku dzielnica zmienia swój charakter. Stała się miejscem zróżnicowanym etnicznie, w którym obok imigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej mieszkają przybysze z Ameryki Łacińskiej, Filipin i Amerykanie.
„W 2012 roku Jackowo (…) uznano za najlepsze miejsce do inwestowania. Niektóre portale internetowe określały ją nawet jako jedną z najatrakcyjniejszych w Ameryce (…). Od 10 lat Jackowo przechodzi proces gentryfikacji. Wielu inwestorów i deweloperów buduje w Avondale mieszkania, które bardzo szybko się sprzedają” – zauważa Ptaszyńska-Kulujian.
Polonia przeprowadza się na przedmieścia – głównie na północnym zachodzie miasta (jak Des Plaines, Norridge, Harwood Heights, Park Ridge, Niles, Arlington Heights, Mount Prospect), a także na południowym zachodzie (Burbank, Justice i Bridgeview).
Wciąż jednak działa polska szkoła przy parafii św. Jacka, a społeczność parafialna nadal jest aktywna. Dzięki wiernym większość polskich parafii jest jednak w dobrej kondycji” – podkreśla Ptaszyńska-Kulujian.
Pomaga moda na etniczność, a młodzi amerykanie polskiego pochodzenia są dumni ze swojego pochodzenia, działają w polskich klubach na uczelniach amerykańskich, tańczą w zespołach polonijnych, zdają polskie matury i otrzymują stypendia od polonijnych organizacji – zauważa dziennikarka.
„Jackowo” zmieniło się jednak razem z całym Chicago, miastem wysokich podatków, rosnącym poziomem przestępczości, falą rewindykacji ruchu BLM. Nic dziwnego, że chicagowska Polonia przenosi się do innych stanów, często do Kolorado, Arizony, Florydy i Teksasu.
Źródło: PAP