Syn dyrektorki przedszkola molestował dzieci? Placówka wciąż działa

Płaczący chłopiec Źródło: Pexels
Płaczący chłopiec, obrazek ilustracyjny Źródło: Pexels
Prenumerata Najwyższego Czasu!
Uwaga! TVN wraca do sprawy jednego z przedszkoli pod Łodzią. Syn dyrektorki placówki miał molestować dzieci. Mimo to, przedszkole wciąż działa normalnie.

Uwaga! TVN twierdzi, że nastoletni syn dyrektorki przedszkola w Łódzkiem, miał wykorzystywać swobodny dostęp do pomieszczeń przedszkola, by wykorzystywać dzieci. Nastolatek miał zabierać dzieci do części mieszkalnej, która była połączona z placówką.

– Brał je na górę, oglądali filmy pornograficzne, a później odwzorowywali to u niego w łóżku, bądź w sypialni rodziców – opowiada matka jednego z dzieci. – Syn powiedział mi: „Tato, ale nie będziesz krzyczał? … mnie rozbierał”. To nastoletni syn pani dyrektor. Pokazał mu… – dodaje jeden z ojców.

Chłopiec, od którego zaczęła się cała sprawa, uczęszcza obecnie na terapię.

– Niestety, ostatnio byliśmy zmuszeni wrócić do tematu, bo nasze dziecko znowu było przesłuchiwane. W naszym odczuciu syn był bardzo wiarygodny. Mówił, że ten nastolatek wkładał mu siusiaka do … – mówi matka dziecka.

– Mówił, że go szantażował, przekupywał żołnierzykami, chipsami, obiecywał mu różne rzeczy. My wiemy i sprawca wie, że on to zrobił – dodaje ojciec.

Przedszkole dalej działa, a dyrektorka jest przekonana o niewinności swojego syna. Kobieta wystąpiła wraz z nim na konferencji prasowej w towarzystwie prywatnego detektywa Krzysztofa Rutkowskiego. Towarzyszyli im rodzice dzieci, które wciąż są posyłane do placówki.

– Mój syn nie zrobił nikomu nigdy krzywdy – zapewniała dyrektorka.

Prokuratura Okręgowa w Sieradzu postawiła właścicielce i jednocześnie dyrektorce placówki zarzut narażenia na niebezpieczeństwo dzieci, które przebywały w prowadzonym przez nią punkcie przedszkolnym.

To jednak nie wszystko, bo wobec kobieta jest również podejrzana o nieprawidłowości w wydatkowaniu funduszy unijnych w wysokości ok. 130 tys. złotych.

Patryk P., syn dyrektorki przedszkola, ma sądowy zakaz wstępu do domu rodzinnego, bo to tam znajduje się działające wciąż przedszkole. Nastolatek mieszka obecnie ze swoim ojczymem.

Źródło: TVN

2 KOMENTARZE

  1. Widocznie w szkole mieli zajęcia teoretyczne, a w przedszkolu odrabiał zadania domowe. Trzeba sprawdzić co było w programie szkolnym prezentowanym przez Latarników LGBT. Może jest usprawiedliwiony.

Comments are closed.