antysemityzm/Żydzi - zdjęcie ilustracyjne. / foto: Twitter
Żydzi - zdjęcie ilustracyjne. / foto: Twitter
W czwartek 27 stycznia wypadł Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Wygląda na to, że wiele krajów niemal ściga się z tej okazji w walce z antysemityzmem i biciu w piersi. Tak jest w Niemczech, ale też podobne wezwania padały i nad Sekwaną.

We Francji przeprowadzono sondaż (Ifop) dla Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego (AJC) i Fundacji na rzecz Innowacji Politycznych. Okazuje się, że 68% francuskich Żydów twierdzi, że miało negatywne doświadczenia związane ze swoim pochodzeniem.

Chodzi o obelgi, kpiny, czy nękanie. 20% badanych twierdzi już, że padło ofiarą fizycznej agresji. Prawie 4 na 5 Żydów, którzy nosili oznakę swojej religii (najczęściej kippę), doświadczyło agresji werbalnej.

Antysemityzm ma być zjawiskiem, którego Francuzi są świadomi. Dwie trzecie respondentów uważa, że jest powszechny, nawet rośnie (po 64%). Skala tego zjawiska jest jeszcze szerzej dostrzegana przez Francuzów „wyznania lub kultury żydowskiej”. 85% z nich unzaje, że to zjawisko powszechne, a 75%, że wzrasta w ostatnich latach.

Michalkiewicz. The Movie

W opisie badania stwierdzono, że „bycie Żydem we Francji oznacza inne życie, niż pozostałych Francuzów”. Współczesny antysemityzm nie ma jednak praktycznie nic wspólnego z dawnymi uprzedzeniami Francuzów. W tym przypadku chodzi w większości o uprzedzenia przywleczone przez migrantów z Bliskiego Wschodu i swoistej niechęci wyznawców islamu wobec państwa Izrael.

Według sondażu, główne przyczyny antysemityzmu postrzegane przez Francuzów to krytyka Izraela (53%) i islamistyczne idee (48%). W tym badaniu do aktów antysemityzmu zaliczano jednak także np.. eksponowanie symboli „żółtych gwiazd” na demonstracjach przeciw segregacji sanitarnej.

Sondaż ten jest o tyle istotny, że Francja to drugi po USA kraj diaspory żydowskiej. W samym Izraelu trwają ciągoty do „powrotu” francuskich Żydów do tego kraju. Ostatnio duża część żydowskich elit we Francji zdaje sobie jednak sprawę, że problemy ich życia nad Sekwaną biorą się z masowej imigracji islamskiej.

Na tym tle doszło do podziału diaspory, która tradycyjnie wspierała partie lewicy, jako bardziej „tolerancyjne”, a teraz gotowa jest w części głosować np. na swojego rodaka Zemmoura.

Źródło: Le Parisien