Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA
38-latkowi postawiono warunek: albo się zaszczepi przeciwko covidowi, albo nie będzie przeszczepu nerek. Amerykanin Chad Carswell zapowiedział, że nie ulegnie, nawet jeśli od tego zależeć by miało jego życie. Dyskryminacja niezaszczepionych to fakt, z którym trudno już polemizować.

O przypadku 38-latka z Karoliny Północnej robi się coraz głośniej w Stanach Zjednoczonych. Carswell cierpi na poważną chorobę nerek. W 2020 roku rozpoczął dializę, ale jego narząd nadal nie funkcjonuje tak, jak powinien.

Ratunkiem dla mężczyzny jest przeszczep nerki. I tutaj pojawiają się problemy.

REKLAMA

Problemem nie jest jednak brak narządu do przeszczepu, a… brak szczepienia przeciwko covidowi. Centrum medyczne Atrium Health Wake Forest Baptist w mieście Winston-Salem twierdzi, że odmawiając niezaszczepionemu przeszczepu chroni innych pacjentów.

„Nasza polityka jest zgodna z obecnym standardem opieki w Stanach Zjednoczonych, który polega na szczepieniu wszystkich pacjentów oczekujących na przeszczep, lub zakwalifikowanych do operacji” – czytamy w oświadczeniu.

38-latek, któremu w wyniku choroby amputowano już dwie nogi, zapowiedział, że nie ma zamiaru przyjąć szczepionki, która z założenia miała być dobrowolna.

Nie ma żadnej opcji, że kiedykolwiek przyjmę szczepionkę. Jeśli będę leżał na łożu śmierci i powiedzą mi: „czeka na ciebie nerka, ale musisz przyjąć zastrzyk”, to odpowiem im: „do zobaczenia po drugiej stronie” – powiedział Carswell w rozmowie z „Washington Post”.

Dodał, że jego decyzja nie podlega dyskusji. Jednocześnie ma nadzieję, że inny szpital dokona przeszczepu.

Urodziłem się wolny i umrę wolny – podkreślił.

REKLAMA