
Dwie posłanki z ramienia PiS-u, Małgorzata Wassermann i Anna Siarkowska, powymieniały się złośliwościami w związku z wylądowaniem tzw. ustawy „lex konfident” w śmietniku. Wassermann twierdzi, że „nie rozumie tego, co robi Anka”, a Siarkowska ripostuje, że przynajmniej jej wyborcy wiedzą.
– Po pierwsze, nikt w przypadku tych ustaw nie przykłada nam noża do szyi i mówi, że mamy zagłosować tak, a nie inaczej. W przypadku ustaw budzących duże emocje zawsze mamy dyskusję. Jest dyskusja w klubie, są argumenty, próbujemy się przekonać. Nadmierny wydźwięk nadaje się temu, że ta ustawa nie przeszła – powiedziała Wassermann.
– Nie rozumiem tego, co robi Anka – stwierdziła.
Anna Siarkowska odniosła się na Twitterze do tych słów.
– Szkoda. Najważniejsze jednak, że moi wyborcy rozumieją – napisała.
Wassermann głosowała za rzeczami, do których nie była przekonana. Nie rozumie, dlaczego Siarkowska nie może
– Jeśli jesteśmy pewną grupą, to musi obowiązywać taka zasada, że trzeba się troszkę podporządkowywać pod to, co robi większość. Trzeba mieć trochę zaufania do tego, co robią nasi koledzy i koleżanki (…). Kilka razy w życiu też głosowałam za czymś, do czego nie byłam przekonana, ale działałam w zaufaniu do tych, którzy tematem się zajmowali – powiedziała Małgorzata Wassermann.
Sukces Konfederacji. „Lex konfident” przepadło
Nowa ustawa sanitarna definitywnie przepadła. Prawo i Sprawiedliwość przegrało kolejne głosowanie ws. ‚lex konfident’. Sejm zdecydował o losach ustawy 1981.
Za przyjęciem sprawozdania komisji, czyli odrzuceniem ‚lex konfident’, głosowało 253 posłów. Przeciw było 151, przeciw 37.
Pisaliśmy o tym szerzej:
Lex Konfident definitywnie PRZEPADŁO! Sejm zdecydował, rozłam w PiS
Źródło: Interia, NCzas