
Londyn i Paryż oskarżają się wzajemnie o ogromny przemyty migrantów przez Kanał La Manche. Z kolei prezydent Macron z okazji francuskiej prezydencji w UE ogłasza nawet nowe strategie, „reformowanie Schengen” i prawa azylowego. Praktyka pokazuje jednak, że walka z migracją państw zachodnich przypomina potyczki Don Kichota z wiatrakami.
Organizacja wspierająca migrantów ogłosiła 4 lutego raport, z którego wynika, że tylko we francuskim regionie Calais wydano 1,28 mld euro na „iluzję kontroli granic”. Raport pokazuje nieskuteczność stosowanych kolejnych strategii, które są wdrażane od 30 lat, aby zapobiec przedostawaniu się migrantów do Anglii.
Trzydzieści lat marnowania pieniędzy i nieskuteczności, za która stoi po prostu fałszywa polityka. Raport został zlecony przez Platformę Wsparcia Migrantów (PSM) i stwierdza, że zjawisko „małych łodzi” na La Manche to ilustracja polityki pozorowania działań przez kolejne rządy.
Efekty są łatwo widoczne. W styczniu 2022 nastąpił w porównaniu z analogicznym miesiącem w 2021, pięciokrotny wzrost nielegalnych przepraw przez morską granicę Francji i Anglii. 31 000 naruszeń granicy odnotowano w całym 2021 r.
Raport mówi o „iluzji kontroli granicznej”. Iluzji kosztownej, bo od 1998 r. wydano co najmniej 1,28 miliarda euro, aby utrudnić migrantom przekraczanie kanału La Manche na odcinku od Dunkierki do Roscoff w Bretanii.
Raport mówi o strategii „odstraszania” migrantów, która za prezydentury Macrona stała się powszechna, ale nie przynosi wyników. Rząd przyjął politykę likwidacji koczowisk zanim się zaczną rozrastać, jak miało to miejsce w przypadku słynnej „dżungli z Calais”. Obozowiska są rozbierane niemal codziennie.
To jednak nie likwiduje problemu. Wywożeni do centrów w głąb kraju, migranci wracają na wybrzeże, koczują bardziej rozproszeni, ale próby przepłynięcia Kanału podejmują jeszcze częściej. Warto dodać, że duża część z nich nawet nie złożyła żadnych podań o azyl i w teorii nie powinna na terenie żadnego państwa UE przebywać.
Źródło: Valeurs
