Trzaskowski rozesłał TO do rodziców. Prokuratura sprawdzi, czy złamał prawo

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (dół) podczas spotkania z młodzieżą nt. akcji Campus Polska na terenie kompleksu rekreacyjnego Stawiki w Sosnowcu, 21 bm. (jm) PAP/Andrzej Grygiel
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (dół) podczas spotkania z młodzieżą nt. akcji Campus Polska na terenie kompleksu rekreacyjnego Stawiki w Sosnowcu, PAP/Andrzej Grygiel
REKLAMA
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła w poniedziałek dochodzenie ws. rozesłanego Librusem listu, w którym prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski krytykował nowelę ustawy oświatowej – dowiedziała się PAP. Chodzi o nielegalne przetwarzanie danych osobowych.

Zawiadomienie do prokuratury skierował szef MEiN Przemysław Czarnek. Jego zdaniem prezydent Warszawy wykorzystał narzędzia służące edukacji do tego, by „skrajnie upolitycznić szkołę”. – Za pomocą Librusa przesłał do wszystkich rodziców, do wszystkich rodzin w Warszawie, skrajnie polityczny i kłamliwy list na temat tej ustawy – mówił w grudniu ub.r. na antenie Telewizji Republika.

Pytana o tę sprawę, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej Aleksandra Skrzyniarz poinformowała o wszczęciu dochodzenia. Jak dodała, chodzi o czyn z art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, czyli nielegalne przetwarzanie danych.

REKLAMA

Dochodzenie dotyczy zdarzenia, do którego doszło 13 grudnia ub.r. w Warszawie. Jak tłumaczy prokuratura, chodzi o przetworzenie danych osobowych, które nie było prawnie dopuszczalne i na skutek którego doszło do rozesłania użytkownikom aplikacji Librus (rodzicom warszawskich uczniów korzystających z tego elektronicznego dziennika) listu podpisanego przez prezydenta Warszawy dotyczącego reformy systemu oświaty.

Sprawa jest na początkowym etapie, jednak prokuratura przesłuchała już pracownika resortu edukacji i nauki. Dochodzenie ma na celu wyjaśnić „wszystkie okoliczności sprawy”.

W odpowiedzi na zapowiedź złożenia zawiadomienia w tej sprawie Trzaskowski ocenił, że „straszenie go prokuraturą” to „skrajna bezczelność”. „Rządzący wykorzystują wszystkie dostępne środki i siły, by odebrać prerogatywy samorządom. A min. Czarnek pragnie szkoły, która nie uczy, tylko indoktrynuje” – stwierdził w grudniowym wpisie na Facebooku.

„Prezydent jako organ prowadzący szkoły ma prawo podzielić się z rodzicami swoimi spostrzeżeniami i przede wszystkim ma prawo, by poinformować ich o tym, nad czym pracują parlamentarzyści. To dlatego skierowałem do rodziców warszawskich uczniów list. List, w którym zachęcam rodziców, by nie pozostali bierni, by wykorzystywali oczywiste w demokratycznym państwie środki i zwrócili się do swoich parlamentarzystów dzieląc się z nimi swoją opinią” – dodał.

W ubiegłą środę Sejm odrzucił sprzeciw Senatu wobec noweli Prawa oświatowego. Teraz ustawa czeka na decyzję prezydenta.

Źródło: PAP

REKLAMA