
Bloomberg.com oświadczył na swoich łamach, że nakaz maskowania i tak „nie zrobił wielkiej różnicy”, jeśli chodzi o powstrzymanie omikrona. „Skupmy się na taktyce, która zadziała lepiej” – napisała Faye Flam.
Według autorki, to właśnie maski były „najbardziej widoczną częścią amerykańskiej odpowiedzi na pandemię, ale jedną z najmniej istotnych”. Teraz USA odchodzą od nakazu maskowania.
„Fakt, że 500,000 ludzi na całym świecie zmarło podczas fali omikrona oznacza, że nadszedł czas na zmianę taktyki i skupienie się na tym, co poszło nie tak, co doprowadziło do tak wielu hospitalizacji i zgonów” – pisze Flam.
Dalej wskazuje, że korzyści powszechnego maskowania „są trudne do oszacowania” i powołuje się na tylko jedno badanie z Bangladeszu, które wykazało „niewielką, ale statystycznie istotną korzyść – wśród osób, które konsekwentnie używały masek 7,6 proc. zachorowało na infekcje objawowe w porównaniu z 8,6 proc. w grupie kontrolnej”.
Dziennikarka Bloomberg.com przytacza też analizę ekspertów związanych z Centrum Badań i Polityki Chorób Zakaźnych (CIDRAP) na Uniwersytecie Minnesoty: „Biorąc pod uwagę obecne zrozumienie, że wirus jest przenoszony w drobnych cząsteczkach aerozolu, jest prawdopodobne, że dawka zakaźna może z łatwością przedostać się przez i wokół luźno dopasowanych tkanin lub masek chirurgicznych”.
Autorka przytacza też twierdzenia „wielu ekspertów”, że maski N95 są bardziej skuteczne w ochronie przed wirusem. Dodaje też, że z niektórych badań wynika, że transmisja jest większa w miejscach, gdzie ludzie zdejmują maski, by jeść, pić i głośno ze sobą rozmawiać.
„Wszystkie te czynniki mogą wyjaśniać dlaczego stany z obowiązkiem noszenia masek nie radziły sobie znacznie lepiej niż 35 stanów, które go nie nałożyły podczas fali omikrona. Rhode Island, gdzie mieszkam, ma obowiązek noszenia masek od połowy grudnia; mimo to, nasz styczniowy wzrost był znacznie wyższy niż w jakimkolwiek innym stanie. Niewiele jest dowodów na to, że obowiązkowe maski są głównym powodem, dla którego fale pandemii w końcu opadają – choć duża część oburzenia związanego ze zniesieniem tego obowiązku opiera się na tym założeniu. Wielu ekspertów przyznaje, że narastanie i opadanie fal jest trochę zagadką (…)” – czytamy.
Flam przytoczyła też słowa lekarki Meghan Ranney, dziekana w Brown University School of Public Health. – Jest absolutnie właściwe, aby poluzować obowiązek noszenia masek, gdy liczba przypadków spada poniżej pewnego progu, szczególnie w obszarach o wysokim poziomie szczepień i szczególnie wtedy, gdy szpitale nie są w trybie kryzysowym – powiedziała.
Źródło: Bloomberg.com