
Dyrektor Szkoły Katolickiej Królowej Męczenników w Chicago nie wróci do pracy. Powodem zwolnienia jest… pozwolenie uczniom o samodzielnym decydowaniu, czy będą nosić maski.
Jeden z najbardziej progresywnych hierarchów w USA, kard. Blase Cupich z Chicago znów jest na świeczniku. To on bowiem podjął decyzję o zwolnieniu dyrektorka szkoły, który ośmielił się sprzeciwić nakazom maskowania dzieci.
Wcześniej kard. Cupich wprowadził przymus szczepień i segregację sanitarną dla duchowieństwa i pracowników swojej diecezji.
Protesty po zwolnieniu księdza
Trwają protesty niezadowolonych rodziców, których dzieci uczęszczają do tej placówki. Ci zebrali się już pod szkołą, wysłali także oficjalne pisma, ale nic nie wskórali.
Archidiecezja, na czele której stoi lewicowy kard. Cupich, twierdzi, że dyrektor Jacob Matthius swoją decyzją o nienakazywaniu maskowania, wyrządził „szkodę” lokalnej społeczności. Jednocześnie kuria podkreśla, że dyrektor dostał szansę „nawrócenia się”, tzn. mógł wrócić do pracy w szkole pod warunkiem dostosowania się do wytycznych ws. masek.
Matthius odmówił przyjęcia tych warunków i nałożenia przymusu zasłaniania ust i nosa u dzieci. W rezultacie został usunięty ze szkoły, a archidiecezja twierdzi, że to „wartościowa lekcja” dla społeczności. Rzekomo uczy, że nie można zatrudniać kogoś, kto nie respektuje obowiązujących wszystkich zasad.
Dyrektor Matthius do końca nie zgodził się z polityką archidiecezji, oceniając ją „co do zasady nierozsądną, a co do zakresu ekstremalną”.
Podziękował też rodzicom, którzy publicznie protestowali przeciwko implementowaniu reżimu sanitarnego przez władze duchowne.
„Chcę jeszcze raz złożyć moje pokorne i szczere podziękowania tak wielu członkom naszej rodziny, jaką jest społeczność Szkoły Królowej Męczenników, jak również innym prywatnym obywatelom, wielu z których nigdy nie spotkałem, a którzy obdarzyli mnie swoją miłością i wsparciem w ten trudny czas” – oświadczył zwolniony dyrektor.