Władimir Putin Źródło: PAP/EPA
Władimir Putin Źródło: PAP/EPA
REKLAMA
Korespondent „Le Figaro” Alain Barluet opisuje wjazd kilkudziesięciu czołgów armii rosyjskiej do „Republiki Donieckiej”, niecałe dwie godziny po ogłoszeniu „niepodległości” tej prowincji przez Władimira Putina. Pokazuje to, że cała „uroczystość” na Kremlu była po prostu „teatrem”.

W kierunku Doniecka ruszyło kilkadziesiąt czołgów, transportery artylerii i innych pojazdów wojskowych. Około godziny 22 miał miejsce pierwszy akt wkroczenia armii rosyjskiej na separatystyczne terytorium „Donieckiej Republiki Ludowej”.

Kolumny pojazdów opancerzonych poruszały się z małą prędkością na drodze między posterunkiem granicznym Uspenka a oddalonym o ponad sto kilometrów Donieckiem. Widocznych było wiele pojazdów wojskowych krążących po innych drogach.

REKLAMA

Dyslokacja sił odbywała się niemal równolegle ze „spektaklem”, który trwał na Kremlu. W poniedziałek 21 lutego dwa dekrety prezydenta Rosji uznały „republiki ludowe” Donieck i Ługańsk oraz nakazały armii, by ta podjęła działania „zaprowadzania pokoju”.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Na oderwanych od Ukrainy terenach rosyjskojęzyczni separatyści przyjęli decyzje Putina z radością. Dyslokacja wojsk rosyjskich wydaje się przygotowana wcześniej. Na ulicach Doniecka widać było umundurowane osoby wymachujące flagami Rosji i… Ukrainy.

Źródło: Le Figaro

REKLAMA