
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz przemawiał w niedzielę 27 lutego podczas nadzwyczajnego posiedzenia Bundestagu. Zapowiedział, że Niemcy zamierzają wydać rekordową sumę 100 mld euro na modernizację obrony.
Dla porównania polskie wydatki w tym sektorze są poziomie 2,2 proc. PKB i łącznie wyniosą one rocznie niemal 57,8 mld, ale złotych.
Rzeczywiście armia niemiecka od lat cierpiała z powodu niedostatecznego wyposażenia, ale wiadomość, że teraz wahadło poleci w przeciwną stronę wcale nie musi być optymistyczna. Niemcy zwykle mają tendencje do przesady i to we wszystkim…
„Wraz z inwazją na Ukrainę wkroczyliśmy w nową erę” – stwierdził kanclerz Niemiec i zapowiedział, że przeznaczy na zbrojenia 2% produktu krajowego brutto (PKB) rocznie. To nawet więcej niż to, o co prosiło bezskutecznie przez lata NATO.
Być może wizyta i słowa premiera Mateusza Morawieckiego rzeczywiście wstrząsnęły Berlinem. Niemcy obiecują już pierwsze dostawy broni i zapowiedziały, że od niedzieli 27 lutego, od godz. 15, niemiecka przestrzeń powietrzna będzie zamknięta dla rosyjskich linii lotniczych. Będzie też wdrażanie pełnej blokady systemu SWIFT dla wszystkich rosyjskich banków.
Czegoś tak mocnego w polityce niemieckiej od dawna nie było. Oby się tylko teraz za bardzo nie rozpędzili w drugą stronę…
Źródło: PAP/ AFP