Prof. Andrzej Zapałowski/Fot. screen YouTube/Tomasz Sommer o
Prof. Andrzej Zapałowski/Fot. screen YouTube/Tomasz Sommer o
REKLAMA
Gościem Marka Mateckiego na kanale Tomasz Sommer O był prof. Andrzej Zapałowski, ekspert ds. bezpieczeństwa i geopolityk. Rozmowa dotyczyła konfliktu na Ukrainie.

Prof. Zapałowski odniósł się do „przewidywań” ekspertów, którzy jeszcze przed tygodniem twierdzili, że nie dojdzie do ataku zbrojnego Rosji na Ukrainę.

– To jest choroba polskich ośrodków eksperckich, że one bardziej wpisują się w oczekiwania polityczne, także obecnie słyszę tę poprawność polityczną, słyszę ekspertów, którzy mówią, że Rosja zajmie całą Ukrainę, uderzy na Polskę – i to jest irracjonalne, nielogiczne w okresie krótkotrwałym, czyli w okresie 2-3 lat – wskazał.

REKLAMA

– Nie wykluczam zagrożenia ze strony Rosji, np. za kilka lat, bo takowe może się pojawić, kiedy Białoruś zostanie bardziej zintegrowana. Czyli będziemy mieli większy obszar terytorium, z którego można wyruszyć na Warszawę – powiedział, przypominając, że z Białorusi do Warszawy jest tylko 130 km.

Jak dodał, „to zagrożenie może być realne, ale przede wszystkim Rosjanie muszą skonsumować ewentualne te zyski terytorialne, czy instytucjonalne, które uzyskają na Ukrainie”.

W ocenie prof. Zapałowskiego, jest to „pauza strategiczna” w zakresie przygotowania obronnego i infrastrukturalnego Polski. Jak podkreślił, „Rosja na ten moment nie może sobie pozwolić na konflikt z NATO”. – To jest zbyt poważna rzecz i tu wykluczam – w okresie bardzo krótkotrwałym, czyli 2-3 lat – takie realne zagrożenie – wskazał.

Jak dodał, „potencjalne zagrożenie jest cały czas (…) ale jest to mało prawdopodobne”. – Oczywiście, w środowisku bezpieczeństwa nie należy wykluczać, że ktoś może zwariować – przepraszam, że tak prostacko mówię – i ten margines należy zawsze mieć, że ktoś może oszaleć i dokonać absolutnie irracjonalnych ruchów, ale to jest jednak mało prawdopodobne – zastrzegł.

Prof. Zapałowski odniósł się też do głosów, które pojawiają się w mediach, jakoby rozpoczynał się konflikt na skalę globalną. – Dla mnie to, co się dzieje na Ukrainie, to jest konflikt regionalny. To nie jest konflikt globalny, zwłaszcza, że to nie jest – tak jak powiedziałem – użycie przez Rosję całego swojego potencjału, czyli to nie jest wojna pełnoskalowa – stwierdził.

Dodał, że „media, czy niektórzy eksperci widzą tak wąsko – przepraszam, że użyję takiego określenia – jak koń dorożkarski, czyli przestrzeń, którą ktoś wskazał do obserwacji”. – Tutaj trzeba patrzeć całościowo – zaznaczył.

– Więc jeżeli Chińczycy zadeklarowali poparcie dla Rosji, jeżeli Iran zadeklarował poparcie dla Rosji, czyli istotne mocarstwa azjatyckie, to należy patrzeć szerzej i się przede wszystkim zastanawiać, o co tu chodzi. To musiało być w porozumieniu z tamtymi państwami – podkreślił.

– I pytanie jest teraz, czy Tajwan będzie zagrożony tak, jak eksperci amerykańscy mówią, za kilka lat – za pięć lat powiedzmy – że Chińczycy nie są jeszcze przygotowani. A może Chińczycy są przygotowani. Należy pamiętać o tym, że od dekady Amerykanie utracili zdolność do tego, żeby prowadzić równocześnie dwie wojny pełnoskalowe – przypomniał.

– Być może te trzy państwa, które wymieniłem, grają na rozciągnięcie potencjału Stanów Zjednoczonych na różne konflikty, żeby nie mógł skutecznie interweniować – wskazał.

– Obawiam się, że w Azji może dojść do wojny właśnie pełnoskalowej, która się rozciągnie na kilka państw – stwierdził prof. Zapałowski.

REKLAMA