Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA
Zimowe igrzyska olimpijskie w Pekinie to pokazowa impreza totalitarnego sanitaryzmu. Tak jak w Berlinie w 1936 roku i w Moskwie 1980 roku na pierwszym miejscu postawiono nachalną propagandę.

Sanitarny teatrzyk na początku 2022 roku powrócił do miejsca, w którym się rozpoczął. Jeśli sięgniemy pamięcią do pierwszych dni „nowej normalności”, to z pewnością przypomnimy sobie, że największy wpływ na rozkręcenie ogólnoświatowej histerii miały właśnie doniesienia medialne z Państwa Środka. Padający nagle na ziemię ludzie, chorzy, których skóra od podawanych leków zmieniła barwę na brązową, powstające błyskawicznie szpitale tymczasowe aż wreszcie… bohaterskie zatrzymanie transmisji hipergroźnego wirusa po wprowadzeniu masowych lockdownów.

Obrazki docierające z Wuhan miały jednocześnie wszystkich przerazić oraz zademonstrować, że przejście do upragnionej „nowej normalności” wiedzie poprzez akceptację skrajnych obostrzeń. Cały świat uległ lockdownowemu szaleństwu, bo uwierzył, że stosując zrodzoną w Chinach strategię ZeroCovid, szybko odzyska bezpieczeństwo.

REKLAMA

Pekin – sanitarny wodzirej

Pierwsze nuty globalnego koncertu zniewolenia popłynęły z Chin, więc nie powinno szczególnie dziwić nikogo to, że w momencie gdy wiele państw na świecie zdecydowało się już zrezygnować ze znacznej części ograniczeń (zostawiając niestety w użyciu covid-passy), Pekin pokazuje wyraźnie, że sanitarystyczna farsa ma dalej trwać. Wariant Omikron doprowadził w ostatnim czasie do naturalnej śmierci co najmniej kilku mitów na temat chińskiego wirusa i gdy wydawało się już, że narracja sanitarystów zacznie powoli upadać, na scenę weszły Igrzyska Covidyjskie, przyciągające setki milionów widzów na całym świecie, którzy mają obecnie wątpliwą przyjemność oglądania wzorcowej imprezy nowego, wspaniałego świata.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Gdy w 2008 roku Chiny organizowały letnie igrzyska olimpijskie, zależało im bardzo na reputacji i starały się być bardzo poprawne w swoich działaniach. W 2022 roku sytuacja jest już diametralnie inna: gospodarze wiedzą, że są już światową potęgą i nie przejmują się wywoływaniem kolejnych skandali. Przekonała się o tym choćby polska łyżwiarka szybka Natalia Maliszewska, którą poddano wręcz torturom związanym z koniecznością wykonywania nieustannych testów. Choć na olimpiadę przyjeżdżają w zdecydowanej większości ludzie młodzi, wysportowani, nie obciążeni żadnymi istotnymi chorobami, miejscowe służby traktują ich tak, jak gdyby byli schorowanymi staruszkami z nowotworami. W sanitaryzmie nie chodzi wszak wcale o zdrowie, ale o kontrolę i zniechęcenie jednostek do wszelkiego oporu.

Podstawowym celem Igrzysk Olimpijskich w Pekinie jest prezentacja siły „imperium nowej normalności”. Chiny chcą zdominować świat jako lider nowoczesnych technologii, a prawdziwym poletkiem doświadczalnym nowej rzeczywistości uczyniono wioskę olimpijską wraz z całym kompleksem obiektów sportowych. Będący pod wrażeniem rozmachu całego przedsięwzięcia prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach stwierdził wręcz, że Chiny wyznaczyły nowy standard organizacji imprezy tego rodzaju, wprowadzając ją na wyżyny zastosowania technologii cyfrowych.

Wioska nowej normalności

Jeśli chcemy lepiej wyobrazić sobie, na czym dokładnie ma polegać wymarzone przez wszystkich globalistów i chińskich komunistów społeczeństwo przyszłości, wystarczy przyjrzeć się temu, jak zorganizowane zostało życie w olimpijskiej wiosce. Spełnia ona wszelkie standardy zeroemisyjności, sanitaryzmu i ekologizmu, przez co pełni funkcję jednego wielkiego cyfrowego więzienia. Każdy ze sportowców, działaczy sportowych, dziennikarzy i innych gości musi korzystać ze specjalnej aplikacji My2022, bez której nie sposób korzystać niemal z niczego. My2022 wymaga od użytkowników podania całej masy wrażliwych danych, a jednocześnie służy jako narzędzie nieustannej inwigilacji i kontroli poczynań użytkowników. Gromadzeniu danych na temat sportowców służą nawet specjalne łóżka, potrafiące uchwycić tzw. podpis ciała i stale monitorujące pracę serca czy też oddech.

Wioska olimpijska w Pekinie jest praktycznie odcięta od świata, a jej obsługa korzysta nieustannie z medycznych kombinezonów. Znaczną rolę odgrywają w niej roboty, które nie tylko dozują płyn do dezynfekcji rąk, ale także serwują posiłki w restauracjach. Cała infrastruktura jest obsługiwana przez zaawansowane programy korzystające obficie m.in. ze sztucznej inteligencji, a organizatorzy chwalą się dodatkowo, że materiały wykorzystane przy budowie są w większości ekologiczne (tj. nadające się do recyklingu). W całej wiosce nie ma praktycznie niczego, co nie zostałoby poddane kontroli programistów.

Prawdziwym gwoździem programu jest jednak nowy, cyfrowy juan, do korzystania z którego są namawiani goście z całego świata. Na miejscu – rzekomo z powodów sanitarnych – nie można korzystać z gotówki czy też kart kredytowych, a komunistyczne władze zadbały nawet o to, aby uniemożliwić działanie chińskich serwisów płatnościowych. Totalitarny chiński pieniądz, który docelowo ma mieć ustalaną datę ważności, zalicza przy okazji igrzysk w Pekinie swoją wielką światową premierę. Wszyscy mają naocznie przekonać się, jak doskonały to wynalazek, i przyzwyczaić do tego, że chiński dominator chciałby docelowo zmusić do korzystania z niego cały świat.

Wzorzec dla kolejnych imprez

Wyświetlany w aplikacji My2022 specjalny kod QR to w pekińskim laboratorium „nowej normalności” warunek wstępny, aby można było w ogóle opuścić swój pokój. Dzień bez testu PCR to wszak dzień stracony. Według napływających z Pekinu relacji, życie w tych warunkach przedstawia się niczym prawdziwy koszmar. Obywatele Chin znają go już od dłuższego czasu i zdążyli się do niego przyzwyczaić. Niepokojące jest jednak to, że zgodę na to wszystko wyraziły władze poszczególnych krajowych komitetów olimpijskich. Cały świat przyzwolił na to, aby chińscy komuniści potraktowali sportowców niczym szczury w laboratorium, testując na nich swój plan zamknięcia ludzkości w covidowym obozie permanentnej kontroli.

Bez cienia wątpliwości igrzyska w Pekinie będą odtąd służyły jako wzorzec dla wszystkich wydarzeń masowych ery „nowej normalności”. W znacznej mierze zamknięte na przybyszów z zewnątrz Chiny uchyliły lekko drzwi, wpuszczając sportowców do zerocovidowej śluzy. Odtąd pojawi się polityczna presja, aby w ten właśnie sposób wyglądały kolejne wydarzenia i imprezy o mniejszej randze i skali. W Pekinie zobaczyliśmy tym samym pokazowy egzemplarz nowego, totalitarnego świata.

Organizując igrzyska covidyjskie, Pekin w pewnym sensie odsłonił wreszcie karty i zademonstrował, jak bardzo zależy mu na utworzeniu zerocovidowego więzienia dla całej ludzkości. Jako liderowi w zakresie nowoczesnych technologii Chinom niezwykle opłaca się narzucenie światu cyfrowych kajdan, gdyż w ten sposób planują rozciągnąć swój totalitarny model władzy na cały świat. Jeśli więc nie chcemy, aby nasza przyszłość wyglądała tak, jak życie w covidowej wiosce olimpijskiej, musimy zrobić absolutnie wszystko, aby sanitaryzm został ostatecznie skompromitowany i porzucony raz na zawsze.

Jakub Woziński


REKLAMA