Łukasz Warzecha i Tomasz Terlikowski/Fot. screen YouTube/Łukasz Warzecha/Instagram (kolaż)
Łukasz Warzecha i Tomasz Terlikowski/Fot. screen YouTube/Łukasz Warzecha/Instagram (kolaż)
REKLAMA
Na Twitterze doszło do starcia radykalnie odmiennych poglądów Tomasza Terlikowskiego i Łukasza Warzechy. Obaj publicyści odnosili się do wojny na Ukrainie.

Terlikowski stwierdził, że Polacy mogą płacić wyższe ceny benzyny, a ich wypłaty może pożerać inflacja, bo „to żadna cena” za „powstrzymanie Putina”.

„Tysiące ludzi ginie, cywile są rozstrzeliwani, setki tysięcy straciło domy i normalne życie. Brutalna wojna powróciła. My płacimy za próbę powstrzymania Putina wyższymi cenami benzyny, inflacją, ogromnymi zmianami społecznymi. To żadna cena. Jeśli jej nie zapłacimy, jeśli od życia i prawa do wolności naszych sąsiadów ważniejsza będzie wygoda, cena benzyny i święty spokój – to nie będziemy mieli ani benzyny, ani świętego spokoju, ani wygody. Będziemy mieli wojnę. Tu nie chodzi tylko o moralność, ale także o dobro PL” – uderzał w rzewne tony na Twitterze.

REKLAMA

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem
Prenumerata NCZ! z książką GRATIS!

„Moralizujące dyrdymały, nie robią na mnie wrażenia. Ja myślę w kategoriach konkretnych. Państwo ma być bogate, żeby mogło być silne, a musi być silne, żeby się bronić” – skomentował wynurzenia Terlikowskiego Łukasz Warzecha.

„Kolejne wywody o tym, że coś musimy, że mamy obowiązek, blablabla. Sprawa jest prosta: to, co musimy, to zapewnić spokój polskim obywatelom. A państwo musi być zamożne, żeby mogło się zbroić. Biedaka bardzo łatwo zdominować, napaść i pokonać. Najważniejsza jest Polska” – oświadczył publicysta.

Terlikowski jednak pokusił się także o stwierdzenie, że „jesteśmy w stanie wojny”.

„Warto czytać klasyków. Jesteśmy w stanie wojny. „Niemożliwe jest, aby w kraju panował dostatek podczas długotrwałej wojny” – wskazywał SunTzu. Wmawianie ludziom, że można obronić porządek i pokój, zatrzymać Putina bez jakichkolwiek strat – to kłamstwo. Ono służy Putinowi” – grzmiał Terlikowski.

„Nie, nie jesteśmy w stanie wojny. Ale mam wrażenie, że niektórzy przebierają nóżkami, żebyśmy byli” – ocenił Warzecha.

REKLAMA