
„Wszyscy musimy zrozumieć już dziś, że wkrótce w związku z trwającą wojną zapłacimy wysoką cenę: znacznie wzrosną koszty życia, inflacja, stopy procentowe, raty kredytów itp” – zapowiada Mikołaj Pisarski, prezes Instytutu Misesa.
Prezes wolnościowego think tanku, Instytutu Misesa, skomentował w swoich mediach społecznościowych pomoc humanitarną jaką polscy obywatele udzielili Ukraińcom.
Za granicą się dziwią: „Gdzie obozy?”
„Polsko-Ukraińską granicę przekroczyło ponad 800,000 uchodźców. Tylko dziś przyjechało 74 tys. osób (źródło: Straż Graniczna). Już dziś to jeden z największych exodusów w dziejach. By uzmysłowić sobie skalę: Amnesty International przed rozpoczęciem r*syjskiej agresji na Ukrainę podawał, że na *całym świecie* 21 mln ludzi to uchodźcy. W Polsce możemy spodziewać się napływu od 2 do nawet 5 milionów ludzi” – pisze na FB Pisarski.
„Zagraniczni dziennikarze zadają jedno pytanie: gdzie są obozy dla uchodźców? Nie mogą uwierzyć w odpowiedź: nie są potrzebne. Niemal wszystkie trafiające do kraju osoby przyjęły pod swój dach polskie rodziny, pomogły im samorządy, a w artykuły pierwszej potrzeby wyposażyli indywidualni darczyńcy, fundacje i prywatne firmy. Strumień pomocy od Polaków dla Ukraińców zdaje się nie mieć dna” – czytamy dalej.
Pisarski zapowiada, że wszystko może popsuć rząd: „Niestety zapowiedzi płynące ze strony rządu rodzą obawę, że działający sprawnie, bezpiecznie i wydajnie mechanizm oddolnej pomocy może otrzymać kij w szprychy. Tego ryzyka musimy uniknąć dziś za wszelką cenę – nie stać nas na roztrwonienie budowanego przez setki tysięcy polaków kapitału solidarności i realnej siły społeczeństwa obywatelskiego”.
Czy rząd może popsuć nawet chęć pomocy innym?
Poniżej reszta wpisu Mikołaja Pisarskiego:
CZY POTRZEBUJEMY ZMIANY MODELU POMOCY
Tak. W swoich zapowiedziach rząd ma rację – obecny model pomocy nie może trwać w nieskończoność. Najlepiej wiedzą to jednak ludzie pracujący bezpośrednio z uchodźcami. To oni najlepiej wiedzą też *jak* usprawnić tę pomoc, czego dowodem są coraz sprawniejsze formy koordynacji transportów, pracy magazynów, wsparcia już zakwaterowanych osób itp. każdy kto był na granicy, organizował jakąkolwiek zbiórkę czy pomagał w jakikolwiek sposób musiał zauważyć ten proces.
Odgórna próba ingerowania w to działanie np. zapowiedzianą przez Premiera propozycją wypłacania przez państwo dziennej kwoty 40 PLN osobom, które przyjęły uchodźców do swoich domów może całkowicie zahamować albo nawet zniszczyć ten proces.
Jedną z najważniejszych lekcji jakich ekonomia udziela na temat rzeczywistości jest to, że ludzie reagują na bodźce. Dziś pomoc dla Ukraińców motywowana i napędzana jest tym co w ludzkiej naturze najlepsze. Sprowadzenie jej do transakcyjnej i finansowej formy jest nie tylko obelżywe. Jest także niebezpieczne. Bodziec finansowy tworzy zupełnie inny system zachęt do oferowania „pomocy”. Ludzie, którzy na takie zachęty odpowiedzą to dokładnie ci, których od potrzebujących kobiet i dzieci chcielibyśmy trzymać dziś jak najdalej.
Czy w polskim społeczeństwie jest ich wielu? Chcę wierzyć, że nie. Wiem jednak, że każdego jednego i każdy jeden przypadek nadużyć motywowanych chciwością i dostępem do taniego, łatwego rządowego pieniądza wykorzysta bezwzględnie r*syjska propaganda.
CO Z KOSZTAMI POMOCY TAK WIELU OSOBOM?
Wszyscy musimy zrozumieć już dziś, że wkrótce w związku z trwającą wojną zapłacimy wysoką cenę: znacznie wzrosną koszty życia, inflacja, stopy procentowe, raty kredytów itp.
Winny tego stanu rzeczy jest tylko jeden: mały człowieczek kryjący się i drżący ze strachu gdzieś w podziemnym bunkrze na Uralu.
Wszystkie te rzeczy wydarzyłyby się niezależnie od tego czy i jak wielu uchodźców przyjmiemy. Włączenie do społeczeństwa i pomoc tak wielkiej liczbie ludzi nie jest oczywiście darmowa. Na szczęście dziś z powodzeniem jej koszt niosą zwykli Polacy i to im w pierwszej kolejności trzeba pomóc pomagać Ukrainie.
Z optymizmem przyjąłem zapowiedzi płynące ze strony Ministerstwo Finansów dotyczące wprowadzenia licznych zwolnień i ulg podatkowych. Najważniejsze to możliwość rozliczenia w kosztach udzielonej pomocy przez firmy czy zwolnienie obdarowywanych Ukraińców z podatku od darowizn.
Tę pomoc należy bezwarunkowo rozszerzyć. Np. Zwolnienie z podatku od darowizn powinno obejmować także wszystkie osoby, które wykorzystują je do niesienia pomocy uchodźcom. Zwiększeniu (a idealnie zniesieniu w odniesieniu do darowizn na rzecz uchodźców i Ukrainy) powinna ulec wysokość darowizny na rzecz organizacji pozarządowych, którą można dziś odliczać od podstawy opodatkowania (6% PiT; 10% CiT). W zgodzie z zaleceniami niedawnego raportu Instytut Misesa „Krew w Piach” wyższe kwoty odliczenia i wyższy limit odliczeń powinien dotyczyć także przekazujący jeden z najcenniejszych i najpotrzebniejszych darów: swoją krew.
Przede wszystkim musimy dziś jednak pamiętać, że każdy przyjęty i zaopiekowany uchodźca to – mówiąc językiem ekonomicznym, za który przepraszam – potrójna inwestycja:
Po pierwsze w bezpieczeństwo, gdy pomagając rodzinom Ukraińców pomagamy im walczyć i bronić także naszej wolności.
Po drugie w polską gospodarkę, która jest gotowa już dziś przyjąc co najmniej 500,000 pracowników.
Po trzecie w naszą wspólną przyszłość i dobrobyt, które po wojnie będzie trzeba wspólnie zbudować w naszej części Europy na nowo.
Źródło: Facebook







![Barbarzyński atak na środku ulicy europejskiej stolicy. Dźgał i próbował odciąć głowę. Na pomoc ruszyli postronni ludzie [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/belfast-atak-nozownika-policja-sledztwo-100x70.jpg)
