
Nie na Ukrainie i nie w Rosji. Taka „przygoda” przydarzyła się niemieckiej sieci we francuskim mieście Maubeuge na północy kraju. Sklep był regularnie ofiarą rabunków i napadów i postanowił zamknąć swoje podwoje na co najmniej trzy miesiące, w oczekiwaniu aż władze coś z tym fantem zrobią.
Sklep mieści się w dzielnicy Maubeuge o nazwie Sous-le-Bois. Dyrekcja radzi klientom, by robili zakupy w sąsiedniej miejscowości w Feignies.
Ekspedientki napatrzyły się tu sporo na różne incydenty. Niedawno po „zakupy” przyszedł tubylec uzbrojony w… siekierę. Oczywiście nie zapłacił.
„Chcieliśmy uniknąć tragedii ”- wyjaśnia Norbert Deboosere, związkowiec centrali CFDT w sieci Lidla. W oczekiwaniu na zmianę sytuacji, pracownicy zostali rozesłani do pracy w innych sklepach sieci w okolicy.
Takie zamknięcie sklepu z powodu braku możliwości zapewnienia bezpieczeństwa personelowi, jest ewenementem. W końcu we Francji nie ma wojny. Podobny przypadek miał już miejsce w mieście Laon, ale tam zamknięto sklep z podobnych powodów na stałe.
Codzienne kradzieże i awantury są rzeczywistością w wielu „wrażliwych dzielnicach” francuskich miast. W Lidlu w dzielnicy Sous-le-Bois dochodziło jednak do sytuacji bardzo groźnych. W 2019 roku napad dwóch braci, na sklep skończył się zabraniem 600 euro, ale pracownicy zostali sterroryzowani.
We wrześniu 2020 r., tuż przed zamknięciem sklepu, włamał się doń uzbrojony osobnik, który zranił dwie osoby. Tubylec z siekierą przepełnił czarę goryczy… Miejscowa prefektura twierdzi, że nie miała z Lidla sygnałów o szczególnym zagrożeniu.
Maubeuge …
le magasin – quartier de Sous-le-Bois – ferme pour au moins 3 mois à cause de l'insécurité et des agressionsça continue
(imaginez ce que sera la france dans un an si macron devrait rempiler .. ) https://t.co/kZR8cWhegb— breg francoise (78) (@stopmondefou) March 11, 2022
Źródło: La Voix du Nord/ Capital